Anna Kovalova:
Dwa kolory, kwiaty, liście i stare skrzynie. Czy to wystarczy, by ocalić tradycję? Dowiedzą się już za chwile. Witam, przy mikrofonie – Anna Kovalova.
Dziś zapraszam Państwa na rozmowę z Oleną Andrushchenko, twórczynią ludową zajmującą się malarstwem mikołajowskim. Spotkałam ją podczas festiwalu „Re:tradycja – Jarmark Jagielloński”. Malarstwo mikołajowskie przez lata pozostawało niemal zapomniane, dziś jednak jest na nowo odkrywane i przywracane do życia. O jego historii i symbolice, opowie sama Olena Andrushchenko.
Olena Andrushchenko:
Malarstwo mikołajowskie to tradycyjne malarstwo skrzyniowe, stosowane w dekoracji wnętrz wiejskich chat. Zachowało się w dużej illości na skrzyniach, które przetrwały zarówno I wojnę światową, rewolucje, II wojnę światową, jak i wielkie klęski głodu. Za mną mogą Państwo zobaczyć przykłady starych skrzyń, których zachowało się całkiem sporo w naszych muzeach. Zresztą w Muzeum Ivana Honchara znajduje się duża kolekcja. Czym, na przykład, różni się ono od malarstwa petrykiwskiego, które jest bardzo znane w Ukrainie? Jego główną cechą jest to, że wykonuje się je wyłącznie na dwóch kolorach tła – zielonym i żółto-ochrowym. Są to wyłącznie motywy roślinne. Nie mogą pojawiać się ani ptaki, ani ryby, ani żadne inne przedstawienia. Są tylko listki, kwiaty i jagody. Podstawą tego malarstwa jest Drzewo Życia. Możemy zobaczyć je z dwóch stron, a sama skrzynia była podzielona na osobne pola, w których umieszczano następnie kompozycję. Dlaczego uważamy, że są to kompozycje weselne? Ponieważ występują dwa Drzewa Życia – męskie i żeńskie. Pośrodku zawsze znajdowała się centralna część, w której czasami pojawia się forma yin-yang albo gałązki. Niekiedy jest to po prostu początek kompozycji, przypominający niewielki bukiet. Wykorzystywane są również określone kolory. Czerwony jest kolorem głównym. Poza nim stosuje się różowy, błękitny, niebieski, żółty, biały i karminowy. Na przykład, jeśli na kwiatku pojawia się cień, wykonuje się go farbą karminową. Z kolei światło – żółte albo białe – pozwala podkreślić jego drugą stronę. Dzięki temu kwiat wygląda przestrzennie.
Anna Kovalova:
Skąd wywodzi się malarstwo mikołajowskie?
Olena Andrushchenko:
To malarstwo charakterystyczne dla Nadnieprza. Zachowało się go bardzo dużo w całym naszym regionie, w obwodzie dniepropetrowskim. Kiedy jednak byliśmy w Turcji na jarmarku i rozmawialiśmy z przedstawicielem Kuwejtu, zobaczył nasze skrzynie i ich przykłady. Był bardzo zdziwiony: „Podobno mamy u siebie przykłady waszych skrzyń. Są traktowane jak rarytas i kosztują bardzo dużo”. Wyobrażają sobie Państwo? Nawet tam znajdują się nasze skrzynie. W ogóle obwód dniepropetrowski leży na dawnym wielkim Szlaku Handlowym Czumaków. Dlatego, jak możemy przypuszczać, skrzynie te były wywożone do południowych części naszego kraju, a nawet jeszcze dalej.
Anna Kovalova:
Dniepr, obwód dniepropetrowski. Wszyscy znają bardzo popularne malarstwo petrykiwskie. O mikołajowskim mało kto jednak słyszał.
Olena Andrushchenko:
Tak, tak. To malarstwo zniknęło razem ze skrzyniami. Skrzynie odeszły, zastąpiły je nowoczesne szafy – wraz z industrializacją i rewolucją. Wszystko się zmieniało, ludzie przenosili się do miast. Skrzynie przestały być tak popularne. Zachowały się przede wszystkim na wsiach. W czasach sowieckich wszystko było w ogóle zaniedbywane. Wszystko, co miało swoje korzenie i tradycje, znikało. A wręcz pomagano temu znikaniu. Dlatego od 2017 roku, dzięki Marynie Holovko oraz Nadiji Javir – była to, niestety, już nieżyjąca znawczyni sztuki, która zajmowała się zachowaniem tej tradycji. Zachowało się bowiem wiele przykładów, naprawdę bardzo wiele. I teraz staramy się je odrodzić.
Anna Kovalova:
A jak rozpoczęła się Pani przygoda z malarstwem mikołajowskim?
Olena Andrushchenko:
Moja droga zaczęła się – znowu wspomnę Marynę Holovko – od tej młodej dziewczyny, która właśnie w naszym mieście, w miejscowości Mykołajiwka, zdołała zjednoczyć artystów. Ja w tym przypadku jestem nauczycielką, nauczycielką plastyki. To ona sprawiła, że po prostu zakochaliśmy się w tym malarstwie. Ale szczerze powiem: nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. W nim wszystko jednak odkrywa się warstwa po warstwie. Jest ono trudne, ponieważ kwiaty maluje się w kilku warstwach. Najpierw skrzynię, jak dawniej, malowano na określony kolor, a następnie obowiązkowo wykonywano podmalówkę. Na przykład na zielonym tle, żeby czerwień wyglądała bardziej intensywnie, wykonywano białą podmalówkę, a dopiero później nakładano kilka warstw czerwieni. Następnie dodawano karminowe pociągnięcia pędzla – białe albo żółte. W ten sposób powstawał kwiat. I z każdą kolejną warstwą coraz bardziej, wiecie, jakby otwierał się przed tobą. Jest w tym pewna magia. Magia jest również zawarta w samych znakach Drzewa Życia. To w ogóle symbol nieskończoności. Kiedy widzimy wianki zarówno na bocznej części skrzyni, jak i na jej górnej części, są to znaki solarne – coś, co zostało przekazane nam przez naszych przodków. Dlatego jest tutaj wiele znaczeń symbolicznych i w ogóle każdy kwiat coś oznacza.
Anna Kovalova:
Ma Pani bardzo wiele różnych wyrobów. Co najbardziej lubi Pani zdobić malarstwem mikołajowskim?
Olena Andrushchenko:
Skrzynie. Właśnie skrzynie. Przywozimy je na jarmarki i staramy się dostosować je do współczesności. Na jarmarki przywozimy również różne przedmioty codziennego użytku -oczywiście wykonane z drewna, koniecznie z drewna. Malarstwo mikołajowskie można również spotkać na tzw. drewnianych półkach na naczynia . To półki służące do przechowywania naczyń, umieszczane na ścianie. Uważam, że najprawdopodobniej występowało ono także na innych, mniejszych przedmiotach codziennego użytku, ale tego nie widzieliśmy. Niestety, takie przykłady się nie zachowały.
Anna Kovalova:
Moim gościem była Olena Andrushchenko, twórczyni ludowa zajmująca się malarstwem mikołajowskim. A jeśli chcą Państwo zobaczyć na własne oczy, jak wygląda ten wyjątkowy rodzaj malarstwa, będzie ku temu świetna okazja – Olena Andrushchenko ponownie przyjedzie do Lublina, tym razem na festiwal „Re:tradycja – Jarmark Jagielloński”, który odbędzie się w dniach 21–23 sierpnia. Warto zajrzeć i zobaczyć tę wyjątkową tradycję na żywo! Dziękuję Państwu za uwagę. Do usłyszenia za tydzień. Anna Kovalova, Radio Lublin.
Fot. RL
_________________________________________________________________
А зараз українською мовою.
Анна Ковальова:
Два кольори, квіти, листя та старі скрині. Невже цього достатньо, щоб зберегти традицію? Дізнаєтесь вже за мить. Вітаю, біля мікрофона – Анна Ковалова.
—————
Сьогодні запрошую вас до розмови з Оленою Андрущенко – народною майстринею, яка займається миколаївським розписом. Я зустріла її під час фестивалю «Re:tradycja -Jarmark Jagielloński». Миколаївський розпис упродовж багатьох років залишався майже забутим. Сьогодні ж його відкривають заново та повертають до життя. Про історію цього розпису та його символіку, розповість сама Олена Андрущенко.
Олена Андрущенко:
Миколаївський розпис – це скриньковий хатній розпис, і він зберігся у великій кількості на скринях, які пережили і Першу світову війну, і революції, і Другу світову війну, і голодомори. Позаду ви можете бачити зразки старих скринь, яких досить багато є і в наших музеях. До речі, у музеї Івана Гончара є велика колекція. Чим наприклад він відрізняється від Петриківського розпису? Взагалі, його головна риса – те, що він виконується тільки на двох кольорах тла – зеленому і жовто-охристому. Це лише квітчасті мотиви. Не може бути ні птахів, ні рибок, нічого. Це тільки листочки, квіточки, ягідки. Основою розпису є Дерево життя. Ми можемо побачити їх із двох сторін, а взагалі скриня поділялася на окремі поля, і вже в них вписувалася композиція. Чому вважаємо, що це весільні, бо два Дерева життя – чоловіче і жіноче. Посередині завжди була така центральна частина, де іноді зустрічається форма інь-янь, гілочки. Іноді це просто початок, такий, як невеличкий букет. Також використовуються певні кольори. Червоний – це головний колір. Рожевий, блакитний, синій, жовтий, білий і краплаковий. Наприклад, на квіточці, якщо є тінь, це краплакова фарба. А світло – або жовте, або біле – з другого боку її відрізняє. Тому квіточка виглядає об’ємною.
Анна Ковальова:
А звідки походить Миколаївський розпис?
Олена Андрущенко:
Це розпис Наддніпрянщини. Його багато збереглося по всьому нашому регіону, у Дніпропетровській області. Але коли ми були в Туреччині на ярмарку і розмовляли з представником із Кувейту, він побачив наші скрині, зразки і був здивований: «Каже, у нас є зразки ваших скринь. Вони як раритет, вони дуже дорого коштують». Але, от уявляєте, навіть там є наші скрині. Взагалі Дніпропетровська область, лежить на великому Чумацькому шляху. Тому, скоріше за все, як ми можемо припустити, ці скрині були вивезені вже в південні частини нашої країни і навіть далі.
Анна Ковальова:
Дніпро, Дніпропетровська область. Усі знають про Петриківський розпис, який дуже популярний. А про Миколаївський мало хто знає.
Олена Андрущенко:
Так, так. Цей розпис пішов разом зі скринями. Пішли скрині, їх замінили вже сучасні шафи – з індустріалізацією, з революцією. Все змінювалося, люди їхали в міста. І скрині стали не такими популярними. Вони збереглися саме в селах. У радянські часи взагалі все занедбувалося. Все, що мало коріння, традиції, – все зникало. Йому навіть допомагали зникати. Тому, починаючи з 2017 року, завдяки Надії Явір – у нас була така мистецтвознавиця, яка зберігала це, – і Марина Головко стали популяризувати цей розпис. Тому що зразки збереглися, їх багато, дуже багато. І ми зараз його відроджуємо.
Анна Ковальова:
А як у вас почався шлях із Миколаївським розписом?
Олена Андрущенко:
Мій шлях почався, знов-таки згадаю, Головко Марину. Це така молода дівчина, яка змогла саме в нашому місті, у селищі Миколаївка, об’єднати художників. Ну, в даному випадку я – вчитель, учитель мистецтва. Вона нас просто змусила закохатися в цей розпис. Але я чесно скажу: не з першого погляду в мене до нього була любов. Але в ньому все розкривається шар за шаром. Він складний за рахунок того, що квіточки малюються в декілька шарів. Спочатку скриню, як казали раніше, фарбували в якийсь колір, а потім обов’язково робили підмальовок. От на зеленому тлі, щоб червоний виглядав яскравіше, робили білий підмальовок і тільки потім – декілька шарів уже червоного. А потім додавалися краплакові мазочки – або білі, або жовті. Таким чином народжувалася квіточка. І вона з кожним шаром все більше, знаєте, як розкривається перед тобою. Тобто є така певна магія. Ну і магія ще закладена в самих знаках Дерева життя. Це взагалі символ безконечності. Коли ми можемо бачити віночки і на боковій частині скрині, і на верхній частині скрині, – це солярні знаки, це те, що закладено ще нашими предками. Тому тут багато семантики і, взагалі, кожна квітка щось позначає.
Анна Ковальова: У вас дуже багато різних виробів. Що найбільше любите розписувати Миколаївським розписом?
Олена Андрущенко:
Скрині. Саме скрині. Ми привозимо їх на ярмарки, намагаємося адаптувати до нашого часу. І на ярмарки ми привозимо саме дерев’яні, обов’язково дерев’яні, різні предмети побуту. До речі, Миколаївський розпис ще зустрічається на мисниках. Мисники – це такі полиці для зберігання мисок на стіні. Вважаю, що, скоріше за все, він був іще на якихось дрібніших побутових речах, але ми не бачили цього. На жаль, не збереглося.
Анна Ковальова:
Моєю гостею була Олена Андрущенко – народна майстриня, яка займається миколаївським розписом. А якщо ви хочете на власні очі побачити, як виглядає цей унікальний вид народного мистецтва, матимете чудову нагоду. Олена Андрущенко знову приїде до Любліна – цього разу на фестиваль «Re:tradycja – Jarmark Jagielloński», який відбудеться 21–23 серпня. Варто завітати й побачити цю особливу традицію наживо. Дякую за увагу. До зустрічі за тиждень. Анна Ковалова, Радіо Люблін
