Rakieta, która naruszyła w czwartek polską przestrzeń powietrzną i spadła na Lubelszczyźnie, była uzbrojona i z dużym prawdopodobieństwem rosyjska – przekazał premier Donald Tusk. Podziękował wszystkim przywódcom UE i NATO za solidarność i gotowość do pomocy – podaje Polska Agencja Prasowa.
W opublikowanym w czwartek po południu wpisie w języku angielskim premier przypomniał, że w nocy ze środy na czwartek, podczas masowego ataku rakietowego na Ukrainę, jedna z rakiet manewrujących Ch-101 naruszyła polską przestrzeń powietrzną i spadła 50 km od miasta Lublin.
„Rakieta była uzbrojona. Z dużym prawdopodobieństwem była rosyjska. Chciałbym podziękować wszystkim przywódcom UE i NATO za ich solidarność i gotowość do pomocy” – napisał Tusk na X.
Last night, during the massive missile attack on Ukraine, one of the cruise missiles Kh-101 violated the Polish airspace and fell 50 km away from the town of Lublin. The missile was armed. In all probability it was Russian. I would like to thank all EU and NATO leaders for their…
— Donald Tusk (@donaldtusk) July 30, 2026
O tym, że obiekt był rakietą, prawdopodobnie Ch-101 i zawierał „materiał wybuchowy w znacznej ilości”, poinformowała też w czwartek Prokuratura Okręgowa w Lublinie.
CZYTAJ: Poszukiwania w Tarnawie-Kolonii. Prokurator: zabezpieczyliśmy już pewne elementy
Prokuratura: rakieta zawierała materiał wybuchowy w znacznej ilości
– Mamy do czynienia z rakietą, prawdopodobnie CH-101. Zawierała materiał wybuchowy w znacznej ilości – poinformowała Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Służby badają miejsce wybuchu w Tarnawie-Kolonii. Pobrano m.in. próbki ziemi do specjalistycznych badań. W przeczesywaniu terenu mogą żołnierze WOT – podaje Polska Agencja Prasowa.
O aktualnych postępach w śledztwie poinformował na popołudniowym briefingu rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Marcin Kozak. – Wiemy na pewno, że mamy do czynienia z rakietą – nie z dronem, nie z żadnym Geraniem, tylko z rakietą. Najprawdopodobniej jest to rakieta o oznaczeniach CH-101. Zawierała ona materiał wybuchowy w znacznej ilości – sprecyzował rzecznik.
CZYTAJ: Premier: Nie ma żadnych powodów sądzić, że celem pocisku była Polska
Śledczy badają obecnie miejsce wybuchu, tj. w leju o szerokości ok. 10 metrów i 5 metrów głębokości. Zabezpieczane są odłamki, elementy rakiety oraz pobierane są próbki ziemi.
– Materiał dowodowy będzie skierowany do biegłych z laboratorium z Żandarmerii Wojskowej, aby mieć pełną i ostateczną wiedzę, z jakim rodzajem środka powietrznego mamy do czynienia – dodał prok. Kozak.
Na miejsce przybyło również ok. 50 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, którzy będą pomagać w przeczesywaniu terenu, który wcześniej został wcześniej zmapowany dronem.
W oględzinach miejsca zdarzenia będzie uczestniczyć również strona ukraińska, która zaproponowała swoje wsparcie. W drodze do Tarnawy-Kolonii jest ekspert z Ukrainy, który ma pomóc polskim służbom w zidentyfikowaniu obiektu znalezionego w tej miejscowości.
CZYTAJ: „Ma ok. 10 metrów średnicy i ok. 5 metrów głębokości”. Krater na polu rzepaku
Czynności prokuratorskie mają zakończyć się w czwartek przed zmrokiem.
Śledztwo Wydziału ds. Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Lublinie prowadzone jest w kierunku naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej i sprowadzenia katastrofy w ruchu lotniczym.
W czwartek o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt; dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16; o godz. 3.46 obiekt zanikł; prawdopodobne miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia – poinformowało w czwartek Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.
CZYTAJ: Michał Badach: Najważniejszą informacją w czasie zagrożenia jest syrena alarmowa
Na Lubelszczyznę udał się rano premier Donald Tusk, który zwołał zespół koordynacyjny z udziałem m.in. szefa MON i odpowiednich służb, które – jak zaznaczył szef rządu – „od wielu godzin pracują na miejscu zdarzenia i przekazują mu systematycznie informacje o wszystkich jego okolicznościach”. Szef rządu poinformował, że wszystko wskazuje, że mamy do czynienia z rosyjskim pociskiem balistycznym, a wojsko było gotowe do zestrzelenia pocisku, gdyby kontynuował on lot.
Polska Agencja Prasowa / RL / opr. WM
Fot. PAP/Wojtek Jargiło
