„Nie mamy schroniska”. Koci problem w Białej Podlaskiej

EAttachments9176319517c87fc444481672e99e9acd048d27a

W Białej Podlaskiej brakuje schroniska dla bezdomnych kotów. Prowadząca podobną działalność miejscowa fundacja jakiś czas temu z tego zrezygnowała. Sprawdziliśmy jak teraz wygląda opieka nad tymi zwierzętami w mieście.

Elżbieta Sawoniuk jest karmicielką pięciu wolnożyjących kotów, które przychodzą na jej podwórko. – Z początku było ich mało, później więcej – mówi. – Rozmnażały się. Zadbaliśmy o to, wysterylizowaliśmy kotki. Pomogły dziewczyny jeszcze w poprzednich latach z fundacji Belli i ze schroniska Azyl. Jest u nas w Białej problem, bo nie mamy schroniska dla kotów.

CZYTAJ: Zakaz trzymania psów i kotów na uwięzi. Sprawdź od kiedy 

Również Dorota Mikołajczyk, aktywistka na rzecz zwierząt, dokarmia wolnożyjące w mieście koty. Ma jednak zastrzeżenia co do opieki, jakie sprawuje miasto nad tymi zwierzętami.

– Miasto ma obowiązek zajmowania się bezdomnymi kotami, tak jak i bezdomnymi psami – mówi Dorota Mikołajczyk. – Miasto przerzuca wszystkie obowiązki na karmicieli. Jaka jest realna pomoc? Ile jest przypadków? Na ogół ludzie, którzy zgłaszają, którzy dzwonią do urzędu miasta, byli zbywani. Dostaję trzy puszki karmy na rok i 80 dkg suchej na cały rok. Proszę sobie to podzielić, ile deko wyjdzie codziennie. Miasto nie może przerzucać opieki na wolontariuszy. Miasto powinno zrobić jakieś zabezpieczenie. W schronisku nie mogą przyjmować, to niech stworzą warunki do przyjmowania kotów w innym budynku.

CZYTAJ: Hotele dla zwierząt pod lupą. Rejestracja stanie się obowiązkowa

Naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Aneta Juszczuk nie zgadza się ze stawianymi zarzutami pod adresem miasta. Zapewnia, że miasto wywiązuje się ze swoich obowiązków.

– W tym roku także przeznaczyliśmy dodatkowe środki na współpracę z takimi organizacjami, na dodatkową opiekę nad kotami wolnożyjącymi – mówi Aneta Juszczuk. – Rozpisany był dwukrotnie konkurs ofert na realizację zadania publicznego w zakresie opieki nad kotami wolnożyjącymi i bezdomnymi z terenu miasta Biała Podlaska w 2026 roku. Pomimo dwukrotnego ogłaszania tego konkursu, żadna fundacja ani stowarzyszenie nie podjęło się tego zadania. Współpracujemy z karmicielami kotów, prowadzimy takowy rejestr karmicieli i bytowania kotów. Ponadto prowadzimy jako urząd działania ograniczające populację kotów poprzez finansowanie zabiegów sterylizacji i kastracji. Na chwilę obecną każdy przypadek zgłoszenia rozpatrywany jest indywidualnie. Pracownicy zapewniają odpowiednią opiekę weterynaryjną, poszukują domów tymczasowych i stałych.

CZYTAJ: Zamość: psy i koty czekają na nowy dom

Anna Jakubowska ze stowarzyszenia Azyl, które prowadzi w Białej Podlaskiej schronisko dla bezdomnych psów podkreśla duże zaangażowanie wolontariuszy z jej stowarzyszenia na rzecz bezdomnych kotów.

– Jeżeli ktoś zgłosi nam takie zwierzę, staramy się pomagać. Na przykład nie możemy go przyjąć do schroniska, ale zapewniamy mu leczenie i szukamy domów tymczasowych – mówi Anna Jakubowska. – To nie są oficjalne domy tymczasowe. To po prostu domy naszych zaufanych wolontariuszy, domy, w których te koty mogą jakiś czas przebywać po leczeniu. Potem szukamy im nowych właścicieli. Ostatnio trzy kotki znalazły swoje domy, dwa czekają. Staramy się pomagać na ile to jest możliwe. Gdyby na sterylizacja była na początku dziennym, może nie skończyłby się zupełnie problem z bezdomnymi kotami, ale byłby ograniczony. Miasto co roku ma pulę pieniędzy na sterylizację, są robione projekty obywatelskie, gdzie też pieniądze są przeznaczane na sterylizację. Ludzie korzystają z tego, ale nie zawsze wiedzą.

W tym roku miasto na sterylizację i kastrację kotów przeznaczyło 17 tysięcy złotych. Dodatkowo miasto przeznaczyło też ponad 33 tysiące złotych na opiekę weterynaryjną nad bezdomnymi zwierzętami.

Miasto zorganizowało też na swoim terenie specjalne budki dla kotów.

MaT/ opr. DySzcz

Fot. pixabay.com

Exit mobile version