Muzyka, energia i wyjątkowa atmosfera. Zakończyły się Inne Brzmienia [ZDJĘCIA]

EAttachments962024548c1344b50e856abf67a04f88276d522 xl 1

W Lublinie zakończyła się kolejna edycja Festiwalu Wschód Kultury – Inne Brzmienia. Przez kilka dni w centrum miasta, na Błoniach pod Zamkiem oraz w innych festiwalowych przestrzeniach rozbrzmiewała muzyka artystów z Polski i zagranicy. Nasza dziennikarka odwiedziła kilka festiwalowych koncertów i sprawdziła, jaka atmosfera towarzyszyła tegorocznej edycji.

– Jesteśmy pierwszy raz. Przyjechaliśmy z Poznania i jesteśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni – mówią widzowie. – Ale przy okazji też, ponieważ nigdy nie byliśmy w Lublinie, to jeszcze zaplanowaliśmy zwiedzanie. Bardzo pozytywnie zaskoczył nas ten festiwal pod względem doboru artystów. Jest taki niezależny, inspirujący. Mamy bardzo, bardzo pozytywne wrażenia i jeśli dobrze pójdzie, to będziemy też chętnie wracać w przyszłości.

Może ma pani ulubiony zespół? – O 20.30 będzie grał Marcin Masecki ze swoim zespołem i muszę przyznać, że jak się dowiedziałam, że będzie grał, a planowaliśmy przyjechać wcześniej, to się ucieszyłam. Będzie to mój 13. koncert Marcina Maseckiego. On ma też różne projekty, więc chodzi tutaj o naprawdę różne projekty. To chyba mój ulubiony, ale inne były równie zaskakujące i ciekawe. Na przykład wczorajszy Sun Ra zrobił na nas olbrzymie wrażenie.

ZOBACZ ZDJĘCIA: Marcin Masecki & Boleros

Fot. Kinga Hendzel

– Zaprezentowaliśmy cały przekrój kolorów, które rozwijamy i pielęgnujemy od już kilku lat – mówi Jacek Prościński z Hinode Tapes. – Był to przekrój naszych kolorów oraz poszukiwań, które prowadzimy od kilku lat. Był to przekrój materiału z naszych trzech płyt oraz trochę rzeczy z albumów, które dopiero będą wydane. Super się eksplorowało w tym pięknym mieście na tak wspaniałym festiwalu. Ja osobiście już miałem przyjemność grać na Innych Brzmieniach. Jest to chyba mój drugi lub trzeci koncert i bardzo się cieszę. Miałem okazję już w sobotę być na koncertach, więc absolutnie się już tutaj wdrożyłem i wsiąkłem w tę tkankę innobrzmieniową. Uważam, że naprawdę festiwal jest bardzo wartościowy.

– Uważam, że to jest doskonała okazja, żeby opuścić takie większe ośrodki miejskie jak Katowice, Poznań czy Warszawa i odwiedzić mniej oczywistą lokalizację, jaką jest Lublin. Uważam, że w porównaniu do innych festiwali w Polsce, jakie obecnie są organizowane, ten niczemu nie ustępuje pod względem doboru artystów oraz połączeniu tradycji z nowoczesnością.

ZOBACZ ZDJĘCIA: Sun Ra Arkestra

Fot. Kinga Hendzel

– Myślę, że w ogóle nie podejmowałam wyboru stylu jako takiego – mówi YANA. – Chyba bardziej korzystałam z tego, co już posiadam, z umiejętności, które posiadam i dodałam do tego fascynacje zewnętrzne. To jest mój pierwszy raz zarówno jako słuchacz, jak i artysta występujący. Jak trafiłam? Myślę, że dzięki mojemu teamowi, który sprawił, że zostałam tu zaproszona. Jestem odpowiedzialna za kompozycję, produkcję muzyki, jak również sferę wizualną w dużej mierze. Oczywiście mam tu na myśli koncept, bo nie zajmuję się wszystkim. Natomiast jeśli mogę, to występuję w większym gronie, bo lubię pisać muzykę na takie większe grono. Towarzyszą mi Marysia Szagżdowicz na wiolonczeli, Karolina Gutowska na skrzypcach i Jacek Prościński na perkusji oraz Jerry Kawałek, który realizuje dla nas dźwięki. Jesteśmy w tym większym teamie od zeszłego roku. A ze mną najdłużej jest Marysia, wspomniana na początku, bo już ładnych parę lat.

KovA 

Fot. Kinga Hendzel (zdjęcie główne) / Anna Kovalova

Exit mobile version