„Kolejny kataklizm”. Upały zniszczyły plantacje

EAttachments9628079fcace2122eb9016a5637f99430c58aca xl

Bardzo trudna sytuacja plantatorów porzeczek z Lubelszczyzny. Upały spowodowały ogromne straty w tych uprawach. Niektórzy rolnicy w ogóle nie zebrali plonów, a tam gdzie zbiór był możliwy, owoce nadają się wyłącznie na sok.

– To kolejny kataklizm, który nawiedził nasz region – mówią plantatorzy z powiatu ryckiego. – W tym roku jest tragicznie. Na wiosnę łosie, później przymrozki, a teraz wszystko dokończyła temperatura. Porzeczki zrobiły się jakby po ugotowaniu na kompot. I wszystko spadło. Mamy bardzo wielkie straty. Nie wiem, czy zebraliśmy 10% tego, co powinniśmy. 35 lat jestem plantatorem, a pierwszy raz coś takiego było, żeby po dwóch dniach takiej temperatury porzeczka się obsypała. Do tej pory leży na ziemi. Nie da się na to patrzeć. 

– Wszystko ugotowane leży. To są tony towaru – skarży się Adrian Wojewoda. – Jeszcze troszkę zebrałem, udało się przed tymi upałami. Całe noce zbieraliśmy. O godzinie trzeciej wyjeżdżaliśmy w pole, żeby coś zebrać. Mam znajomych, co po kilka hektarów stracili – nic nie zebrali, bo nic się nie nadawało. A dzisiaj powiedział mi znajomy, że za Rykami ukombajnowali dwa TIR-y porzeczek i wszystko poszło do wyrzucenia. To było kilkadziesiąt ton i nie nadawało się, nikt nie chciał kupić. 

– Są sygnały, że coś tam ma państwo pomagać. Ale ciężko powiedzieć, co będzie, w jaki sposób to będą szacować? Każdy oczekuje jakiejś pomocy. Ale co z tego wyjdzie, zobaczymy – dodaje pan Adrian.

– Owoc się składa w 60-70% z wody – wyjaśnia Sebastian Balant, specjalista do spraw sadownictwa z Lubelskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Końskowoli. – Kiedy temperatura powietrza była 40 stopni Celsjusza w cieniu, pod skórką cały sok uległ zaparzaniu się i gotowaniu. A skórka deformowała się, bielała i po prostu pękała. W przypadku naszych plantacji było pełne nawożenie i ochrona (przed chorobami i szkodnikami – red.). Nie szczędziliśmy na to pieniędzy. Podejrzewam, że większość plantatorów to samo robiła. Przewidywaliśmy jeszcze przed przymrozkami, że zbierzemy 10 ton. Po przymrozkach około 30-40% przemarzło. Myśleliśmy, że około 8-7 ton jeszcze zbierzemy. I może by tak było, gdyby nie te upały. A zaraz po nich przyszła jeszcze wichura z silnymi opadami gradu, co nam wymłóciło porzeczkę niemalże do końca.

– Pracujemy obecnie nad oceną wpływu tej niespotykanej dotychczas wysokiej temperatury, jaką odnotowaliśmy w całej Polsce – mówi dr. hab. Jerzy Kozyra, kierownik Zakładu Biogospodarki i Agrometeorologii Instytutu Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach. – Staramy się wskazać Ministerstwu Rolnictwa i Agencji Restrukturyzacji obszary, gdzie w największym zakresie uprawiane są warzywa gruntowe, uprawiane są owoce jagodowe, ponieważ doszło do zniszczenia tych upraw w wyniku wysokiej temperatury. 

– Na tych plantacjach, gdzie – kiedy doszło do tych upałów – rośliny były troszeczkę w słabszej kondycji, może być problem z tworzeniem się pąków na przyszły rok. Przy takich silnych oparzeniach czasami jest tak, że na tym krzaku nawet już nie pozostają liście. Wygląda to jakby była już późna jesień – stwierdza Sebastian Balant. – Stosowanie nawozów azotowych jest troszeczkę ryzykowne, bo jeżeli teraz pobudzimy za bardzo roślinę do wzrostu, wytworzenia nowych liści, to może być tak, że ona nabierze teraz wigoru, zacznie odbudowywać masę, a kiedy przyjdzie zima, roślina nie zdąży „wyhamować” i dojdzie do przemarznięć. Jest w tym momencie naprawdę problem. Na pewno można stosować jakieś odżywki dolistne. Ale trzeba poczekać, niech nowe listki zaczną się odbudowywać. Dopiero wtedy można wspomóc tę roślinę jakimiś stymulatorami wzrostu, ale też nie bez przesady.

Odpowiednie odżywianie roślin będzie więc kluczowe. Ale uniwersalne rady się tu nie sprawdzą, bo wszystko zależy od stanu danej plantacji. W przypadku wątpliwości rolnicy mogą szukać wsparcia w Lubelskim Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Końskowoli. 

ŁuG / opr. ToMa 

Fot. pexels.com 

Exit mobile version