Do Państwowego Muzeum na Majdanku w Lublinie trafiło 90 dokumentów z korespondencji prywatnej doktora Jana Nowaka, który w sumie przebywał w czterech obozach koncentracyjnych: w Auschwitz, Gross-Rosen, na Majdanku i Leitmeritz. Z każdego z nich przenosił korespondencję, którą potem, po wyzwoleniu w 1945 roku, pieczołowicie przechowywał do śmierci w 1990 roku. Korespondencja przekazana muzeum przez Marka Trybulskiego, właściciela Krakowskiego Salonu Numizmatycznego, dokumentuje zarówno losy więźnia, jak i siłę rodzinnych więzi w czasie okupacji.
– Zachowana korespondencja jest wyjątkowym świadectwem codzienności obozowej – mówi rzecznik prasowy Państwowego Muzeum na Majdanku, Agnieszka Kowalczyk-Nowak. – Mają wartość w zasadzie bezcenną, bo my dzięki nim jesteśmy w stanie odkryć nowe fakty dotyczące, po pierwsze, funkcjonowania obozu koncentracyjnego na Majdanku, poza tym, poznać losy jednego z więźniów, dosyć ważnego więźnia. To był jeden z pierwszych więźniów osadzonych na Majdanku z bardzo niskim numerem, numerem 19. Przebywał stosunkowo długo w obozie, więc wiele o tym wydarzeniach, które tutaj miały miejsce, wiedział, był ich świadkiem.
CZYTAJ: Bezcenne listy więźnia Majdanka trafiły do muzealnych zbiorów [ZDJĘCIA]
– Nazywam się Marek Trybulski, prowadzę Krakowski Salon Numizmatyczny. Przyszła do mnie do sklepu pani, która powiedziała, że chciała sprzedać monety. Pokazała te monety, myśmy je wycenili, kupiliśmy od niej nawet ten zbiór monet i powiedziała mi, że ma jakiś list obozowy. Bardzo mnie to zainteresowało, bo rok temu przekazałem jeden list obozowy z Auschwitz na ręce pana Płosy. Poprosiłem, żeby przyszła do mnie do sklepu z tym listem. Ja zobaczę, jeżeli będzie chciała go sprzedać, to my go kupimy. Przyszła na drugi dzień, położyła na stole ponad 90 dokumentów, gdzie można powiedzieć, do dnia dzisiejszego jestem w szoku, że są dokumenty w takiej liczbie dotyczące jednego człowieka.
– Tutaj wiemy też na Majdanku, że jego znaczenie, jako jednego z tych pierwszych lekarzy, którzy przybyli, lekarzy więźniów, bo to też należy podkreślić, było dosyć znaczące – zaznacza Anna Wójcik z Archiwum Państwowego Muzeum na Majdanku. – On prowadził blok interny i miał taki też przywilej, że pozyskiwał sam, też decydował między innymi o tym, jakie leki należy sprowadzić do obozu. Wiemy też, że mógł poza obóz wychodzić w grupie lekarzy. Od 1943 roku regularnie raz w miesiącu, pod eskortą personelu obozowego, udawał się do miasta, do punktu PCK i tam w tym punkcie PCK pozyskiwane były leki.
CZYTAJ: Zbiory muzeum na Majdanku dostępne w wersji cyfrowej
– Jeżeli chodzi o jakość zachowania tych dokumentów, naprawdę jest doskonała – podkreśla Marek Trybulski. -Ten papier jest świeży, nie jest zalany jakimiś płynami, wszystko jest czytelne. Mamy jedną kartkę na przykład, gdzie nawet złocenia na brzegach tej kartki są widoczne do dnia dzisiejszego. Znaczek jest naklejony troszkę wyżej i ząbki nie są nawet pozaginane. To wszystko jest twarde, stan zachowania jest doskonały. Jan Nowak dożył do 1990 roku i podejrzewam, że te dokumenty były w jego rękach, była to jego historia, dbał o nią. Trzeba wziąć pod uwagę, że on był w czterech obozach. Od maja do maja, od 1941 do 1944 roku. Przeżył Auschwitz, Majdanek, Gross-Rosen i Leitzmeritz, gdzie przez te wszystkie lata on zbierał te listy, pakował je za każdym razem, jak był przenoszony do innego obozu i brał je ze sobą. Wydaje mi się, że były to dla niego relikwie jednak.
– Właśnie Jan Nowak jest bardzo pozytywnie oceniany przez współwięźniów – dodaje Anna Wójcik. – Między innymi jeden z więźniów, Stanisław Ciślikowski, pisał w swoich wspomnieniach na temat Jana Nowaka, że w momencie, kiedy zachorował na tyfus i później po tym tyfusie przeżył, udało mu się przeżyć chorobę, ale później był bardzo osłabiony, to Jan Nowak przychodził. Nie dość, że go doglądał i tak bardzo serdecznie się nim opiekował jak też innymi więźniami, to oddawał mu na przykład swoje porcje zupy. Znany był też z tego, że jako mimo wszystko lekarz jednak, czyli więzień uprzywilejowany, otrzymywał paczki, to później ci więźniowie, którzy nie otrzymywali paczek, bo na przykład nie mieli nikogo poza obozem, to on tymi paczkami się dzielił właśnie z innymi więźniami.
CZYTAJ: Wyjątkowa kolekcja listów trafiła do zbiorów Państwowego Muzeum na Majdanku
– Myślę, że jest to też bardzo cenne dla nas, bo pokazuje, że jeszcze w wielu miejscach, w wielu domach, nadal takie dokumenty się znajdują, że jeszcze nie wszystko wiemy i dużo do odkrycia przed nami – uważa Agnieszka Kowalczyk-Nowak. – A jednocześnie taki przekaz, taki dar, mam nadzieję, zachęci też inne osoby, które nadal są w posiadaniu tego rodzaju dokumentów do przekazywania ich muzeum. Po to, abyśmy mogli szerzej opowiadać o historiach osób, o których te dokumenty mówią, przybliżać dzieje Majdanka. No i przede wszystkim przechowywać je w muzeum w optymalnych warunkach, potem wykorzystywać w naszej działalności edukacyjnej i wystawienniczej.
Jan Nowak (1908–1990) został aresztowany przez Niemców w maju 1941 r. w Krakowie. Po pobycie w więzieniu Montelupich trafił do Auschwitz, skąd w lutym 1942 r. został przeniesiony do Majdanka. Pomimo dramatycznych warunków, niedoboru leków i środków opatrunkowych dr Nowak z oddaniem leczył współwięźniów, chroniąc wielu z nich przed selekcjami i śmiercią.
RyK / opr. PrzeG
Fot. Magdalena Michalew
