Ekshumacje w Woli Ostrowieckiej. Do tej pory odnaleziono szczątki 38 ofiar zbrodni wołyńskiej

EAttachments9647751aaca4b83db787ed4da5cc44b7fd2454b xl

Trwa drugi tydzień prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych w Woli Ostrowieckiej w Ukrainie. Dotychczas polscy naukowcy odnaleźli szczątki 38 ofiar zbrodni wołyńskiej. Wstępne badania wykazały na szczątkach odnalezionych osób ślady bardzo silnych mechanicznych urazów.

– W tej chwili trwa odkrywanie tych szczątków – mówi ksiądz Tomasz Trzaska z Biura Poszukiwań i Identyfikacji Instytutu Pamięci Narodowej. – Nie podejmujemy ich na razie, ponieważ musimy odsłonić pierwszą płaszczyznę pochówku, tę najwyższą, udokumentować i dopiero potem podjąć te szczątki i schodzić niżej i niżej. Dlatego też na ten moment nie wiemy, ile tam jest jeszcze osób. Do tej pory udało nam się odnaleźć ponad 30 osób, ale myślę, że ta liczba będzie rosła.

O czym już teraz możemy powiedzieć na pewno? Co te pierwsze dni prac ekshumacyjnych, poszukiwawczych wykazały?

– Pierwszy moment podczas odkrywania szczątków już zaczął ujawniać po pierwsze to, że to są pochówki nieregularne. Ciała zostały wrzucone. Oczywiście są to pochówki bez trumien – wskazuje ks. Tomasz Trzaska. – Ciała były wrzucane do jam grobowych. Widać to po ułożeniu szczątków. Po drugie, już na ten moment na czaszkach widzimy bardzo wyraźne urazy, czyli w zasadzie uszkodzenia mechaniczne. Z punktu widzenia specjalistycznego za wcześnie jest mówić, ponieważ te szczątki wciąż jeszcze są w ziemi, mimo odsłonięcia ich. Widzimy, że czaszki noszą ślady bardzo silnych urazów mechanicznych. Czaszki są bardzo popękane. Mają otwory w głowach, tak jakby to było uderzenie jakimś kijem czy młotem. Oczywiście musimy podjąć te szczątki, poddać je oględzinom, żeby mówić o tym w sposób absolutnie jednoznaczny.

Przy niektórych szczątkach znaleziono też rzeczy osobiste?

– Tak. Znajdujemy ich sporo. Znajdujemy sporo medalików, krzyżyków, koralików, które być może były paciorkami różańca – mówi ks. Tomasz Trzaska. – Znajdujemy też elementy odzieży. Więc widać, że to są ofiary cywilne. Tam nie znajdujemy orzełków wojskowych, nie znajdujemy czapek wojskowych czy butów wojskowych. Tam znajdujemy ubrania czy elementy odzieży ofiar cywilnych.

W mediach bardzo często pojawia się informacja o tym, że na miejscu pracuje zespół interdyscyplinarny. Dlaczego interdyscyplinarność w tym wypadku jest szczególnie ważna?

– Z kilku przyczyn. Po pierwsze, przyjeżdżamy tu wykonać pracę, która jest wielowymiarowa – zaznacza ks. Tomasz Trzaska. – To jest po pierwsze praca ziemna, która wymaga dokumentów prawnych, zgód, zezwoleń. Wymaga wynajmowania koparki. Wymaga wynajmowania innych narzędzi. Wymaga zorganizowania tego pod kątem logistycznym. Potrzebujemy tutaj historyków, którzy będą na bieżąco to, co odkrywamy, weryfikować z tymi relacjami, które mamy, z faktami, które zostały zebrane. Potrzebujemy archeologów, którzy będą wykonywać tę pracę ziemną. Potrzebujemy antropologów i medyków sądowych, którzy będą już bezpośrednio pracować ze szczątkami. Tutaj też będzie pobierany materiał kostny do badań genetycznych, więc widzimy, że ten zespół jest naprawdę szeroki, bo potrzebujemy specjalistów z różnych dziedzin, mimo że wszyscy pracują jakby w jednym dole śmierci.

Jestem ciekawa, czy ludność ukraińska jest obecna? Jak ona reaguje na państwa pracę? Relacje polsko-ukraińskie są teraz bardzo napięte, a jednym z powodów są spory wokół pamięci o zbrodni wołyńskiej. Czy ludzie przychodzą, interesują się, jak reagują na państwa pracę?

– Pracujemy na takim terenie, gdzie do pobliskich wiosek jest ileś kilometrów. Tutaj nie przychodzi ludność cywilna. Nie przychodzą tutaj mieszkańcy sąsiednich wiosek. Więc my nie mamy bezpośrednich kontaktów z ludnością – tłumaczy ks. Tomasz Trzaska. – Natomiast mogę powiedzieć o tym, że zespół ukraińskich archeologów, z którym współpracujemy, który jest wymagany, to chcę powiedzieć, że tutaj jestem pełen szacunku i podziwu, ponieważ są to w 99% Ukraińcy, którzy pracują w tym miejscu, w miejscu zbrodni popełnionej nie przez wszystkich Ukraińców, tylko przez bardzo konkretne osoby i bardzo konkretną organizację, niemniej jednak to miejsce, ta praca jest dla nich, myślę, że w jakimś stopniu trudna. Natomiast ta współpraca jest absolutnie, jeśli nie na szóstkę, to na piątkę, ale tu naprawdę nie mamy zastrzeżeń. Widzimy ogromne zaangażowanie, bardzo duży wysiłek wkładany z ich strony. Nie ma tutaj jakichś dąsów, nie ma jakichś trudności, wręcz odwrotnie. Mam wrażenie, że my jesteśmy jedną ekipą. To są ludzie niezwykle zaangażowani, niezwykle profesjonalni i bardzo wrażliwi, bardzo delikatni.

W Woli Ostrowieckiej ekshumacje były prowadzone w latach 90. i 2000. Wówczas odnaleziono szczątki 650 osób. Szacuje się, że w tej miejscowości podczas II wojny światowej z rąk pododdziałów UPA zginęło łącznie około 1000 osób.

Na miejscu pracują specjaliści z Instytutu Pamięci Narodowej, Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, a także fachowcy Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej oraz przedsiębiorstwa „Wołyńskie Starożytności”.

InYa / opr. WM

Fot. Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN

Exit mobile version