– Nie nadążamy z infrastrukturą – mówi wójt gminy Zamość, która okala renesansowy Hetmański Gród. Podmiejski samorząd – w przeciwieństwie do wielu innych w tym regionie – rozbudowuje się, a mieszkańców przybywa. Jak przekłada się to na dochody, jak nadążyć z budową dróg, chodników czy wodociągów oraz co aktualnie się buduje? O tym reporterka Radia Lublin Joanna Nowicka rozmawiała z wójtem gminy Zamość, Ryszardem Gliwińskim.
Mamy połowę roku. To chyba taki czas, że inwestycje zaplanowane są w toku i praca wre?
– Otrzymaliśmy około 13,5 miliona złotych środków zewnętrznych. Finansują one wydatki inwestycyjne w granicach 45-70% – mówi wójt Ryszard Gliwiński.
Może zacznijmy od dróg, bo trochę się na nich dzieje….
– Rzeczywiście największe potrzeby to drogi i to nie tylko te w sieci dróg publicznych, ale także drogi wewnętrzne, osiedlowe, na które niestety nie ma programów dotacyjnych, więc trzeba je realizować z własnych środków. Dalej – wodociągi. W wielu gminach to temat, o którym już prawie zapomniano. A w naszej to nadal jeszcze nie jest nawet 50% zwodociągowanych sołectw. Wiadoma sprawa, że także i kanalizacja. To jest nietypowa podmiejska gmina, więc potrzeb inwestycyjnych jest bardzo dużo – stwierdza Ryszard Gliwiński.
– W ubiegłym roku złożyliśmy dwa wnioski do Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg na realizację zadań w latach 2026-2027. I oba w pierwszym rozdaniu otrzymały dofinansowanie. To duże zadania: i droga w Płoskiem – ta główna przy szkole, i w Wólce Panieńskiej – droga główna obok byłego młyna w lewo, łącząca drogi krajowe numer 17 i 74. Łączne zaangażowanie środków jeszcze przez przetargami to w granicach 22 milionów złotych przez lata 2026-2027, a dotacja to niewiele ponad 9 milionów złotych. Jesteśmy po otwarciu przetargów. A w przypadku Wólki Panieńskiej już o krok od podpisania umowy – stwierdza Ryszard Gliwiński.
– Są jeszcze fundusze unijne dla Lubelskiego na lata 2021-2027 i specjalny koszyk w nich dla miejskich obszarów funkcjonalnych, a więc zintegrowane inwestycje terytorialne. W ramach tego programu realizujemy inwestycje wspólnie z miastem Zamość. W tym przypadku są to drogi dla pieszych i rowerów. Myślę, że w tym roku będzie widać już technicznie zadania na odcinku drogi dla pieszych i rowerów w kierunku Krasnobrodu, a więc drodze wojewódzkiej nr 849. To będzie przedłużenie trasy pieszo-rowerowej do drogi wjazdowej do szkoły we Żdanowie. A dwa odcinki drogi dla pieszych w Kalinowicach będą realizowane raczej w przyszłym roku. Bo teraz nie ma pojęcia chodnik – jest droga dla pieszych – mówi Ryszard Gliwiński.
Miejski obszar funkcjonalny siłą rzeczy wymusza na samorządach współpracę. Jak na dzisiaj wygląda relacja z miastem? Bo w przeszłości różnie bywało.
– Są tacy, którzy mówią, że miejskie obszary funkcjonalne są krokiem do tego, żeby części „obwarzankowe” gmin włączać do miast. Ale to wcale nie oznacza, że musimy tak myśleć. Myślę, że my w tej chwili z miastem Zamość tą drogą nie idziemy. Chociaż nie słyszałem, żeby miasto uchyliło uchwałę jeszcze z poprzedniej kadencji, która uruchamiała proces włączenia do niego części gmin Zamość. Myślę, że współpraca jest w tej chwili dobra, partnerska. Jesteśmy połączeni niektórymi zadaniami, takimi jak transport podmiejski – stwierdza wójt.
Jednym z punktów stycznych jest właśnie komunikacja. Chyba ponad 2 miliony złotych do niej dokładacie? Czy funkcjonuje ona dzisiaj dobrze?
– W pewnym momencie oczekiwania finansowe miasta były znacznie większe i nie byliśmy w stanie im sprostać. Wtedy były redukcje i to duże. Na dzisiaj są miejscowości, które w soboty i niedzielę nie mają połączenia komunikacyjnego, więc nie jest tak wszędzie jak w Sitańcu. Są takie miejscowości, gdzie jest przerwa, której mieszkańcy nie chcieli, bo mówią: „dobrze, że o ósmej z minutami czy przed dziewiątą autobusem jadę do Zamościa do lekarza, ale powrotny mam dopiero po trzynastej” – zauważa Ryszard Gliwiński.
Rozumiem, że będziecie podejmować rozmowy.
– Jeśli nasze decyzje będą związane zaangażowaniemwiększych pieniędzy, to miasto rozwiązania ma. Kupiło elektryczne autobusy, ma już poważny tabor. Wszystko więc zależy od pieniędzy – wyjaśnia Ryszard Gliwiński.
Gmina Zamość jest specyficzna, bowiem jest gminą obwarzankową. Wystarczy się po niej przejechać i na pierwszy rzut oka widać, że domów się tu sporo buduje. Gmina się rozbudowuje, co rodzi bardzo dużo wyzwań, bo mieszkańcy będą oczekiwali i komunikacji w coraz to nowych miejscach, i dróg osiedlowych.
– Mamy teraz 24 tysiące mieszkańców, a w 1990 roku, jak dobrze pamiętam, było ich niecałe 19 tys. Gmina Zamość to jeden wielki plac budowy. W ubiegłym roku wydaliśmy 1410 decyzji na warunkach zabudowy dla budownictwa jednorodzinnego. A cały powiat zamojski nie wydaje pewnie więcej niż 600 pozwoleń na budowę rocznie. Z tego połowa to jesteśmy my. Oczywiście to powoduje także problemy, związane z nadążaniem z realizacją samorządowych zadań, a więc przede wszystkim z infrastrukturą drogową, ale w tej części, gdzie jest aglomeracja zamojska, ważne jest także nadążanie z infrastrukturą kanalizacyjną. Trzeba w pewnym momencie podejmować trudne decyzje. Nie ma drogi. Mógłbym ją budować, ale nowi mieszkańcy chcą się przyłączyć do kanalizacji i trzeba rozbudować 300 metrów sieci. Powstał nowy budynek, w którym właściciel chce zamieszkać, i mam mu powiedzieć, że ma własny zbiornik budować, skoro niedaleko jest kanalizacja? Przez to nie nadążamy z infrastrukturą. Oczywiście są tacy, którzy mówią, że im więcej mieszkańców, tym więcej podatków – mówi Ryszard Gliwiński.
– Szanuję każde pieniądze, ale nasze podatki lokalne to tylko w granicach 13-14% dochodów bieżących gminy, więc nie są to takie znaczne środki. Z wyboru organów gminy nie mamy podatków od budynków mieszkalnych. Stawki podatków od nieruchomości z gruntów nie są maksymalne. Gdyby były mielibyśmy dodatkowo ponad 8 milionów złotych rocznie, jeśli dobrze pamiętam. Oczywiście to jest niemożliwe – nie można mieć warszawskich stawek. Trzeba też pamiętać o tym, że jest spora grupa osób, które tu mieszkają, a nie są zameldowane – zauważa Ryszard Gliwiński.
Chciałam jeszcze zapytać o szkoły, bo macie ich sporo na terenie gminy. Wiele samorządów decyduje się dzisiaj na ich zamykanie. U was, jak rozumiem, nie ma tego problemu?
– Posypało się wszystko, kiedy po reformie oświatowej z 12 szkół podstawowych, sześcioklasowych zrobiło się 12 szkół ośmioklasowych. Spowodowało to, że największa szkoła w Żdanowie przestała być największą, a największą zrobiła się placówka w Kalinowicach, która do tego w ogóle przygotowana nie była. Natomiast nie ma żadnych, nawet początkowych, decyzji mówiących o tym, żeby zamykać szkoły w gminie Zamość – odpowiada Ryszard Gliwiński.
Jakie będzie zadłużenie gminy?
– Zadłużenie nam wzrasta na koniec roku. To – jeśli dobrze pamiętam – jest w granicach 29 milionów złotych. Zadłużenie jest o tyle – w mojej ocenie – bezpieczne, że wzrastają nam dochody bieżące – uważa Ryszard Gliwiński.
Jeśli przepisy się nie zmienią, jest to pana ostatnia kadencja. Myśli pan o tym?
– Są jakieś granice. Osobiście uważam, że dawno już je przekroczyłem – śmieje się wójt. – To już 26 lat na fotelu wójta i 45 lat pracy w tym urzędzie. Od jakiegoś czasu uważam, że idea samorządowa się zwija. Za dużo jest uzależnień, za dużo polityki w samorządach. A w polityce też są pieniądze. Weszło za dużo regulacji prawnych ograniczających decyzje. Jeśli część mieszkańców chce, żeby częściej odbierać odpady komunalne z gospodarstw domowych, nie mogę nic z tym zrobić, dlatego że zapłacą za to więcej wszyscy. Bo nie da się tego podzielić. Mamy ograniczenia w samorządach, mimo że są to decyzje samorządowe . Współpracuję z tymi samymi ludźmi i tęsknię za atmosferą przez 10-15 lat.
Ryszard Gliwiński jest wójtem już od 2000 roku.
JN / opr. ToMa
Fot. AP / archiwum RL
