Wielobarwni jak Lublin. Street Band zagrał w Wirydarzu

EAttachments96074090ae9918d9f3210fe81ba412d80ca4cca xl

Jazzowa energia, orkiestrowa moc z funkowym brzmieniem – tak można podsumować sobotni (27.06) koncert grupy Lublin Street Band w Wirydarzu Centrum Kultury w Lublinie. Pojawiły się melodie inspirowane filmami szpiegowskimi i kryminalnymi. Zespół czerpie natchnienie też z muzyki soulowej z lat 70. Grupa pracuje nad drugą płytą, która ukaże się niebawem.

– Po raz pierwszy słyszałam ich na Nocy Kultury i bardzo chętnie dzisiaj przyszłam. Jestem pod wrażeniem, jak zwykle. Bardzo lubię saksofony i trąbki, więc takie dźwięki zawsze kradną moje serduszko. Lubię taką muzykę, niezależną, niekomercyjną – mówią uczestnicy koncertu. 

– To grupa, która powstała w 2016 roku, kiedy Lublin starał się po raz pierwszy o Europejską Stolicę Kultury. Było wtedy bardzo dużo ruchu oddolnego, tworzyły się zespoły, tworzyły się grupy teatralne. Kiedy Wrocław zdobył ten tytuł  i Lublin miał swoje dni w tym mieście, Lublin Street Band też tam się pojawiał – opowiada Joanna Kolstrung z Centrum Kultury w Lublinie. – To grupa, która tak jak Lublin jest wielobarwna, czerpiąca z różnych nurtów muzycznych, ale cały czas dążąca gdzieś w okolicach pomiędzy jazzem, soulem, funkiem, brzmieniami, które dają bardzo dużo muzycznej energii, które melodyjną muzyką, którą można pośpiewać, przy której można potańczyć. Wydaje mi się, że jest to muzyka dla szerokiego grona odbiorców.

– Skład jest bardzo duży i zmienny. Są instrumenty dęte, strunowe, szarpane, perkusyjne, klawiszowe. Jest nas ośmiu – mówi Marcin Suszek, wokal, trąbka. -Od dawna słuchamy soulu, jazzu, funku; wszystkich wykonawców, którzy tę muzykę tworzyli. Pewnie można to usłyszeć, zarówno w naszej muzyce, jak i w naszej mentalności. Praca nad płytą szła bardzo prężnie, dużo ćwiczymy i okazuje się, że to szybko nam idzie. I o dziwo zaowocowało to tym owocem – śmieje się Marcin Suszek. 

– Przyświecał nam pomysł, żeby zbliżyć się jak najbardziej do filmów kryminalnych z lat 70. To było coś, co nam narysowało obraz tej płyty. Czy się to udało? Wydaje nam się, że tak – mówi Piotrek Dankiewicz, bas.

– W Polsce powstał szeroki wachlarz tych filmów, chociażby „07 zgłoś się”, „Stawka większa niż życie” czy „Życie na gorąco”, ale wśród naszych inspiracji są również zagraniczne produkcje. Towarzyszy nam wielka frajda, jesteśmy szczęśliwi – mówi Marcin Suszek.

– Jest euforia, bo w tej muzyce siedzą emocje, więc je podkręcamy jeszcze bardziej na koncercie. Ale też satysfakcja i spełnienie marzeń. Chcieliśmy grać taką muzykę i fajnie, że się udało – stwierdza Paweł Dudzikowski, gitara.

 

Artyści podkreślają, że improwizacja w ich muzyce to ważne źródło wyrazu. A praca nad płytą wre.

WeJa / opr. ToMa

Fot. Weronika Jałtuszyk.

 

Exit mobile version