Po 27 latach Avia Świdnik znów zagra w II lidze. Rozgrywki III-ligowe w grupie 4 drużyna z „Lotniczego Miasta” ukończyła na 1. miejscu w tabeli.
– To historyczna sprawa – podkreśla dumny z osiągniętego rezultatu trener drużyny Wojciech Szacoń. – Przede wszystkim cieszy nas realizacja celu, bo to było najważniejsze zadanie, żeby awansować do drugiej ligi. A sposób, w jaki tego dokonaliśmy, cieszy podwójnie, bo uważam, że jest to awans w pełni zasłużony, patrząc na liczbę zdobytych punktów, na liczbę zdobytych goli, na jakość, na to, w jaki sposób wygrywaliśmy mecze.
Jakby się tak przyjrzeć tej zdobyczy – 77 punktów, 23 zwycięstwa, 8 remisów, 3 porażki. To imponujące.
– Już od ponad 20 spotkań jesteśmy drużyną niepokonaną w lidze. Mam nadzieję, że tę serię będziemy dalej kontynuować na poziomie drugiej ligi. Można powiedzieć, że mieliśmy w tym sezonie najmocniejszy atak w Polsce, bo w rozgrywkach od Ekstraklasy do trzeciej ligi zdobyliśmy najwięcej bramek – 84. Ta seria bez porażki też prawdopodobnie jest najdłuższa w Polsce. Jesteśmy drużyną, która od 63 meczów strzela przynajmniej jedną bramkę. To takie dodatkowe smaczki, które nas mega cieszą, ale też napędzają, bo jesteśmy grupą ambitnych ludzi i poza awansem chcemy też pewne granice przekraczać i robić jak największe rezultaty – wylicza Wojciech Szacoń.
Do samego końca rozgrywki były ciekawe, jeśli chodzi o walkę o pierwsze miejsce premiowane bezpośrednim awansem, bo trzy drużyny były tym zainteresowane. Wyście awansowali bezpośrednio, KSZO załapało się na baraże a Chełmianka, która też miała olbrzymi apetyt na awans, musiała obejść się smakiem.
– Myślę, że w pewnym momencie nawet byliśmy najniżej klasyfikowani spośród tych zespołów, bo kiedy Chełmianka i KSZO zaczęli robić transfery zawodników z wyższych lig, troszkę utarło się w mediach społecznościowych, że my pościągaliśmy solidnych ligowców i to jest za mało. (Niektórym wydawało się, że) aby awansować trzeba ściągać zawodników z potencjałem z wyższych lig. Natomiast my obraliśmy taką drogę, że chcieliśmy zrobić ten awans zawodnikami sprawdzonymi na poziomie trzeciej ligi i obudowanymi też zawodnikami doświadczonymi, takimi jak Damian Zbozień. Zdecydowana większość kadry to byli zawodnicy ograni, bardzo dobrze znający tę ligę i z potencjałem na drugą, bo uważam, że w drugiej sobie poradzą. I cieszę się, że ci zawodnicy, których ściągnąłem do drużyny, w 90% się sprawdzili. Wszyscy dali odpowiednią jakość piłkarską i – co najważniejsze – dźwigali odpowiedzialność. Widziałem, że każdy, który dołączył, czuł, tak jak i ja, dużą presję związaną z tym, że ten awans trzeba zrobić. Cieszę się, że te decyzje personalne były trafne – stwierdza Wojciech Szacoń.
Odczuwacie, że zrobiliście coś historycznego? Bo po raz ostatni Avia Świdnik na poziomie drugiej ligi grała 27 lat temu.
– To jest rzecz tak naprawdę pokoleniowa. Można powiedzieć, że pokolenie temu Avia była w drugiej lidze, więc zdajemy sobie sprawę, jak duże było to osiągnięcie. Natomiast osobiście patrzę krok do przodu i teraz już kombinujemy, jak najlepiej złożyć kadrę na drugą ligę, żeby mierzyć jak najwyżej na tym poziomie. Jesteśmy grupą ambitną i zrobimy wszystko, żeby ta kadra była jak najmocniejsza i jak najlepiej przygotowana do tego, żeby walczyć o jak najwyższe lokaty na poziomie drugiej ligi. Niemniej jednak podchodzimy do tego z dużą pokorą, bo druga liga będzie w tym sezonie najmocniejsza od lat. Spadły takie dość mocne marki jak GKS Tychy i Górnik Łęczna. Ta liga będzie naprawdę mega wyrównana. Smaku jeszcze dodają baraże i o awans, i o spadek. Uważam, że w tej lidze do samego końca będzie się toczyć walka albo o te najwyższe cele, albo niestety o te najniższe. Będziemy potrzebowali takiej samej powtarzalności jak na poziomie trzeciej ligi. Oczywiście ten dorobek punktowy będzie nie do zrobienia, natomiast jeżeli chodzi o naszą powtarzalność, o wyciąganie wniosków, musimy utrzymać koncentrację – zauważa Wojciech Szacoń.
Jak duży w pana opinii jest przeskok między rozgrywkami trzecioligowymi, a tym poziomem centralnym, na który wchodzicie?
– Utarło się, że nasza grupa w trzeciej lidze była najmocniejsza, więc wydaje mi się, że na poziomie trzeciej ligi mieliśmy 3-4 mecze takie drugoligowe. Myślę, że te ligi się różnią tym, że tutaj takich meczów mieliśmy kilka, a wiele było spotkań, gdzie trzeba było utrzymać koncentrację, bo graliśmy z niżej notowanym rywalem i pojawiało się pewne rozluźnienie. Ważne było to, co w głowach zawodników. A druga liga będzie mega wyrównana i każdy mecz będzie o życie, i w każdym meczu będzie możliwy każdy rezultat – stwierdza Wojciech Szacoń.
A jak dużo kadrowo się zmieni?
– Myślę, że pożegnamy się z około ośmioma zawodnikami, w ich miejsce będziemy chcieli dokonać pięć transferów. Lekko kadrę uszczuplimy, ale będziemy chcieli ją trochę bardziej skonkretyzować. Każdy zawodnik,którego będziemy pozyskiwać, ma być wzmocnieniem – dodaje Wojciech Szacoń.
Zanim jednak Avia rozpocznie przygotowania do rozgrywek II-ligowych, czeka ją jeszcze finał wojewódzkiego Pucharu Polski. W nim w najbliższą środę świdnicka drużyna w Zamościu zmierzy się z miejscowym Hetmanem.
JK
Fot. Wojciech Szubartowski / archiwum RL
