Po 18 dniach od rozegrania ostatniego meczu do zajęć wrócili piłkarze Górnika Łęczna. Na pierwszym powakacyjnym treningu zespół, który spadł z I ligi spotkał się w czwartek.
W Łęcznej był także Józef Kufel.
– Na pewno będzie kilka zmian w kadrze zespołu, natomiast każdy uśmiechnięty wraca z nadzieją, że ten sezon będzie całkiem inny niż poprzedni. Najważniejsze, że głowa jest pozytywnie nastawiona. Trzeba to będzie przekuć na nogi i na boisku robić to, co trener każe. Ubolewamy nad tym, co się stało na koniec tamtego sezonu i spróbujemy to wszystko odmienić w nadchodzącym – mówi Paweł Jaroszyński, kapitan drużyny.
Jest ambicja, żeby w tym kolejnym sezonie wracać do tego, co dobre i szukać okazji do awansu?
– Jeszcze przed końcem tamtego sezonu mieliśmy dużo rozmów z prezesem, z trenerem. I nastawienie na ten sezon, obojętnie co by się nie działo, jest takie, żeby Górnik był jak najwyżej, żeby wrócić do pierwszej ligi – stwierdza Paweł Jaroszyński.
W pierwszych zajęciach uczestniczyło 19 piłkarzy. Na razie z powodu kontuzji z drużyną nie mogą trenować: Łukasz Budziłek, Oskar Osipiuk i Jakub Bednarczyk. Dodatkowy dzień wolnego otrzymał Branislav Pindroch.
W związku ze spadkiem drużyny do II ligi w klubie dojdzie do wielu zmian. O nich, jak i o planach na okres przygotowawczy naszemu reporterowi opowiedział jeden z członków sztabu szkoleniowego – trener bramkarzy Górnika Łęczna, Sergiusz Prusak.
– Listę sparingów mamy już zamkniętą. Jest to sześć meczów. Na dzień dobry mocny sparing z Dinamem Bukareszt. Następnie gramy ze Zniczem Pruszków. Później są mecze z trzecioligowcami, czyli Chełmianka, Hetman i zostaje nam na koniec spotkanie z mocnym przeciwnikiem Hapoelem Jerozolima – informuje Sergiusz Prusak,
Czy przygotowania do rozgrywek drugoligowych troszkę różnią się od tych na wyższych szczeblach?
– Na pewno niczym się nie będą różnić, bo wysiłek fizyczny będzie podobny. Będzie dużo zawodników testowanych, bo będzie dużo roszad w składzie. Pewnie kilku zawodników odejdzie. Ci wyróżniający będą szukać pracodawców w wyższej lidze. Musimy poszukać młodzieżowców, bo wiemy, że w drugiej lidze będzie potrzeba dwóch młodzieżowców w pierwszym składzie – stwierdza Sergiusz Prusak.
Pokusisz się o to, żeby powiedzieć procentowo, jak bardzo kadra Górnika się zmieni?
– Moim zdaniem w 50-60% – uważa Sergiusz Prusak.
Przed wami okres zgrywania się i docierania tego nowego zespołu, żeby przygotować go na wyzwanie, jakim będzie gra w drugiej lidze.
– Dlatego zajęcia zaczynamy troszeczkę wcześniej. Trener też ma jakieś doświadczenie, chociaż to był jego pierwszy spadek w historii i jako zawodnika, i jako trenera. Ale musimy się z tym zmierzyć. Wierzę w nasz sztab, Teraz mamy dłuższy okres i większą decyzyjność, żeby ściągnąć zawodników pasujących do naszej koncepcji – tłumaczy Sergiusz Prusak.
Będziecie walczyć o to, żeby wrócić w wyższe rejony?
– Nie chciałbym tutaj składać deklaracji, że będziemy walczyć o pierwszą ligę, ale Górnik zawsze był postrzegany na poziomie pierwszoligowym lub ekstraklasy. I do tego będziemy dążyć. Nie wyobrażam sobie, że ktoś tu przyjdzie i powie, że będziemy grali o utrzymanie lub o środek tabeli drugiej ligi. Aczkolwiek wszystko spokojnie, z pokorą, bo grałem tutaj sam w piłkę i kiedyś po spadku z ekstraklasy zostało kilku zawodników na czele ze mną, a z pierwszej ligi spadliśmy z hukiem – mówi Sergiusz Prusak.
Czy odnalezienie się w drugoligowej rzeczywistości będzie problemem?
– Na początku na pewno tak, bo wiadomo – inne stadiony, inne boiska. Dlatego musimy ten zespół naprawdę stworzyć na takim poziomie, że da nam to satysfakcję walczenia o coś więcej niż utrzymanie, czy środek tabeli w drugiej lidze – odpowiada Sergiusz Prusak.
Został trener Szatałow, jego drużyny zawsze walczą. Ty też ten górniczy charakter na pewno zaszczepiasz w piłkarzach, którzy tutaj przychodzą. Wszyscy od was jako od drużyny wymagają waleczności…
– Nieraz zjechaliśmy na dół, zobaczyliśmy jak ciężko ludzie pracują. Zawodnicy też to widzieli i przekonali się, jaka to jest ciężka praca. Chcemy kibicom, tym ludziom, którzy tu przychodzą, oddać to na boisku. Nie zawsze to wychodziło, nie ma się co oszukiwać, ale my jako trenerzy musimy zrobić wszystko, żeby ci, co będą nosić ten herb na piersi, zawsze dawali z siebie 100%, a nawet więcej – dodaje Sergiusz Prusak.
Jak na razie z Górnikiem rozstało się trzech graczy: Bartosz Śpiączka, Luka Guček i Branislav Spáčil.
JK
Fot. Wojciech Szubartowski / archiwum RL
