Hala sportowa, Klub Malucha i wielkie serce. Rozmowa z wójtem gminy Borzechów

EAttachments9546510163b3c099b51e7738e499c4326554568 xl

Przez wiele lat mieszkańcy Kłodnicy Dolnej czekali na nowoczesną halę sportową. O tym jak udało się doprowadzić do realizacji tej inwestycji, ale także o niezwykłym geście solidarności i pomocy jednej z mieszkanek gminy Borzechów, Edward Jarzynka, wójt tej gminy opowiada w rozmowie z Tomaszem Nieśpiałem.

3 czerwca wielkie święto w gminie Borzechów. Długo oczekiwane otwarcie hali sportowej przy Szkole Podstawowej w Kłodnicy Dolnej. Inwestycja za ponad 5 milionów złotych, o której w ubiegłym roku mówił pan, że to „ważny krok w rozwoju naszej gminy”. Rzeczywiście tak będzie?

– Mam nadzieję i wierzę w to, że tak będzie, bo ta inwestycja była oczekiwana od kilkunastu lat – potwierdza Edward Jarzynka. – Miejscowość jest jedną z większych. Do tej szkoły z połowy gminy dzieci chodzą. Jest tam około 150 dzieci w tym momencie. I ja widzę jak już ta sala jest oddana, jak działa, jak te dzieci się cieszą z tego, że mogą korzystać z takiego obiektu. I myślę, że dla mieszkańców, którzy przyjdą na otwarcie tej sali i nie tylko mieszkańców, zaprosiliśmy wiele osób z nauczycieli z innych placówek z terenu gminy, będzie to duże wrażenie i wręcz uważam, że historyczne dla tej miejscowości. Naprawdę jest to obiekt nowoczesny. Staraliśmy się, aby spełnił wszystkie normy, jakie w tej chwili dla tego typu obiektów są wymagane. Obiekt będzie również służył dla mieszkańców, już po zajęciach szkolnych będzie możliwość korzystania z tego obiektu. Obiekt tego typu mamy już w Borzechowie, z którego rzeczywiście do tej pory korzystali mieszkańcy nie tylko Borzechowa, ale z terenu całej naszej gminy, również i spoza gminy. Ten obiekt w Kłodnicy jest to podobna hala, jeśli chodzi o wymiary. Myślę, że dla młodzieży przede wszystkim z okolicy Kłodnicy Dolnej, będzie to obiekt, który będzie im służył do tego, aby się rozwijać, aby spędzać czas przede wszystkim nie tylko przy komputerach, przy telefonach. Cieszę się, że udało się zrealizować ten obiekt, że możemy z niego korzystać. Przy okazji również powstała tam instalacja fotowoltaiczna. Wierzę, że w tym roku będziemy widzieli efekty w postaci niższych rachunków za prąd dla szkoły.

CZYTAJ: Historia kołem napędowym gospodarki lokalnej. Rozmowa z wójtem gminy Jabłoń

Inwestycja ważna, inwestycja strategicznie istotna z punktu widzenia rozwoju gminy, ale tych planów i wyzwań inwestycyjnych oczywiście w gminie Borzechów jest więcej. Jedną z takich sztandarowych inwestycji jest budowa drogi w Kępie Kolonii.

– Ta inwestycja oczekiwana była nie tylko przez włodarzy gminy czy radę gminy, przede wszystkim przez mieszkańców – mówi wójt Jarzynka. – Ja rozumiem bardzo dobrze zdenerwowanie mieszkańców, które się uwidaczniało na różnego rodzaju spotkaniach. Tam wszędzie ten temat tej drogi był poruszany. To był jeden z punktów mojego programu wyborczego. To nie są łatwe sprawy, bo wiadomo, że chodzi o inwestycję, która pociąga za sobą duże wydatki finansowe. Nie stać by było ani gminy, ani powiatu, bo chodzi o drogę powiatową, żebyśmy mogli wybudować taką drogę z własnych środków. Udało się pozyskać środki rządowe i ta droga znalazła się na liście kilkunastu inwestycji w województwie lubelskim, które są realizowane z tych środków rządowych. Jest już po przetargu, wyłoniony wykonawca, już roboty trwają. To mnie bardzo cieszy, a przede wszystkim cieszy mnie to, że mieszkańcy nareszcie już zobaczyli, że realnie ta inwestycja jest prowadzona. W ciągu 6 miesięcy ma być budowa zakończona. Wierzę, że będzie to szybciej, bo wykonawcy też zależy na tym, żeby jak najszybciej tę inwestycję zrealizować i będziemy się cieszyli z drogi, która spełnia warunki i oczekiwania mieszkańców. Muszę wspomnieć o tym, że wspólnie z powiatem również będziemy realizować w tym roku przebudowę innej drogi powiatowej w miejscowości Majdan Radliński Zakącie. Odcinek 1700 m, został ogłoszony przetarg i 3 czerwca poznamy wykonawcę tej inwestycji. Inwestycja będzie realizowana już tylko ze środków powiatu i gminy Borzechów. Koszty tego zadania będą dużo niższe i będzie nas stać na to, żebyśmy wybudowali tę drogę w tym roku, a jeśli trzeba będzie, to będziemy się kredytować, aby sfinansować również to drugie zadanie.

Panie wójcie, jak się sprawdza Klub Malucha w Borzechowie?

– Od września ubiegłego roku działa właśnie Klub Malucha w Borzechowie. Również jest to inwestycja potrzebna. W tej chwili mamy 15 maluchów, które uczęszczają do tego klubu. Przy okazji udało się wybudować nowy plac zabaw, parking. Obiekt jest bardzo nowocześnie wyposażony. Muszę pochwalić panie, które tam pracują, z doświadczeniem, pięknie prowadzą działalność klubu.

Kolejnym z priorytetów gminy Borzechów są inwestycje o charakterze społecznym. Mam na myśli modernizację remiz, które de facto są też takimi miejscami integracji.

– Tak, już praktycznie mogę się pochwalić, że te inwestycje zostały zakończone – przyznaje Edward Jarzynka. – W tym momencie trwa rozliczanie finansowe. Są to cztery budynki świetlic wiejskich, znajdujących się w budynkach remiz w Borzechowie, w Kłodnicy, w Ludwinowie i Kępie. Te cztery obiekty zostały docieplone, zamontowaliśmy również fotowoltaikę na każdym z tych budynków. Mamy w tej chwili w każdym z tych budynków lampy energooszczędne, wymiana drzwi, bram garażowych. Naprawdę bardzo duże inwestycje.

CZYTAJ: Ofensywa oświatowa i drogowa. Wójt gminy Komarówka Podlaska o inwestycjach

Panie wójcie, inwestycje wszelkiego rodzaju są kluczowe, ale też istotą samorządu jest wsłuchiwanie się w potrzeby mieszkańców. Zarówno całych grup, jak i poszczególnych, konkretnych osób. W gminie Borzechów wydarzyła się historia, która jest kwintesencją właśnie tej idei samorządu. Kiedy rozmawialiśmy w ubiegłym roku, sygnalizował pan, co także pojawiało się w mediach, problem związany z jedną z mieszkanek waszej gminy. Udało się w bardzo konkretny, wymierny sposób pomóc kobiecie. I to nie tylko zasługą samej gminy, co po prostu pewnej solidarności sąsiedzkiej, lokalnej, z której chyba pan jako wójt może być i jest szczególnie dumny.

– Ma pan rację, panie redaktorze – przyznaje wójt Jarzynka. – W ubiegłym roku na łamach telewizji chyba lubelskiej, również na łamach Radia Lublin i w innych mediach pojawiała się informacja o potrzebie pomocy w odbudowie budynku po pożarze. Pożar był w 2017 roku i praktycznie przez 8 lat właścicielka nie miała gdzie mieszkać. Różnie to bywało, gdzieś tam zamieszkiwała czasami u przyjaciół, głównie w namiocie na swojej działce. Tak jak pan wspomina, w mediach była akcja o pomoc. Wiele osób gdzieś tam pozytywnie się odnosiło do tego, ale te środki finansowe były za małe i po prostu stało to w miejscu. Pomoc pojawiła się tutaj ze strony ochotniczych straży pożarnych, głównie jednostki Ryczydół Dobrowola oraz Majdan Borzechowski. Oni zmotywowali mnie do tego, aby też zacząć działać w kwestii pomocy dla pani Magdy Granat. Skrzyknęli się, zrobili porządek, bo jeszcze praktycznie od pożaru te zgliszcza stały. I ja wspomniałem o tym, co się dzieje, jednemu z przedsiębiorców z terenu gminy Chodel. On powiedział, że chciałby zobaczyć to, jak to wygląda na miejscu. Pojechaliśmy i ten przedsiębiorca, Dariusz Gugała, właściciel firmy handlowo-usługowej z Kawęczyna, po wizycie na tej budowie, poprosił mnie o spotkanie i powiedział, że chciałby pomóc pani Magdzie i on własnymi środkami odbuduje to. Ja do końca nie wierzyłem, pytałem, ile to będzie kosztować. Powiedział, że zrobi to w zakresie swojej firmy, nie chce żadnych pieniędzy. I rzeczywiście, jeśli dobrze pamiętam, to chyba w listopadzie ubiegłego roku zaczął się ten remont. Poprosiłem panią Magdę, żeby na czas tego remontu zamieszkała gdzie indziej. Udostępniliśmy jeden z budynków ochotniczych straży pożarnych, gdzie tam było zaplecze sanitarne i kuchenne. Cieszę się, że akurat tam zamieszkała, nie w namiocie. Pamiętam pan, że ta zima nie oszczędzała. Ona miała warunki takie, żeby mieszkać i w tym czasie trwały te prace budowlane. Przeciągnęło się to między innymi ze względu na tą surową zimę. Ale byłem szczęśliwy, wręcz mi mało nie zachciało się płakać, jak w poniedziałek poprosiliśmy panią Magdę, żeby już wróciła tutaj i pokazaliśmy. Bo ona przez kilka miesięcy nie była, nie widziała, co tam się dzieje. Jak zobaczyła, zaczęła płakać, to tak jak w programach tych telewizyjnych, gdzie tam komuś dom budują. Tutaj było naprawdę wrażenie takie, że ja nie mogłem, no chciało mi się też płakać, że ona nareszcie doczekała się przekazania tego budynku i jest obiekt. Nie wiem dokładnie, bo wykonawca nie chciał informacji takiej przekazać, ile kosztowała odbudowa, ale wyobrażam sobie, że to naprawdę kilkaset tysięcy. Został ten budynek wyremontowany do takiego stanu, że ta pani Magda może mieszkać tam. Wystarczy, że sobie meble urządzi i budynek jest, tak że serce rośnie. Naprawdę cieszy to, że są tacy ludzie, którzy w ten sposób pomagają. Dziękuję właśnie moim strażakom, wszystkim osobom, które włączały się i popierały tę akcję. Wiem, że osób takich, które gdzieś tam swoje jakieś środki przekazywały na konto stowarzyszenia, które pomaga też pani Magdzie. Wierzę, że z tych środków uda się zakupić wyposażenie do tego budynku i naprawdę będzie pani Magda mogła sobie mieszkać, może nie luksusowo, ale naprawdę w bardzo fajnych warunkach.

Gmina Borzechów jest jedną z najmniejszych w powiecie lubelskim i całym województwie. Aktualnie mieszka tam niespełna cztery tysiące osób.

ToNie / opr. PrzeG

Fot. ToNie

Exit mobile version