Rozgrywane w Lublinie mistrzostwa Polski w squashu przeszły do historii. Zgodnie z przewidywaniami najlepsza wśród kobiet okazała się Karina Tyma. Pochodząca z Gorzowa Wielkopolskiego zawodniczka w finale pokonała Tolę Otrząsek 3:0. To jej dziewiąty tytuł mistrzyni krajowego czempionatu.
Do niespodzianki doszło w finale rywalizacji mężczyzn. Pierwszy raz w karierze po złoto sięgnął Jakub Pytlowany, który w decydującym meczu wygrał z sześciokrotnym mistrzem Polski Filipem Jarotą 3:1.
A jeszcze przed decydującą rywalizacją z finalistami rozmawiał Józef Kufel.
Flip Jarota w finale indywidualnych mistrzostw Polski w squashu zameldował się po wygranej z Janem Samborskim. Ten półfinałowy mecz miał swoją historię…
– Zdecydowanie miał. Przegrywałem 2:1 w głowie już się pojawiały czarne scenariusze, ale udało się utrzymać chłodną głowę do końca i wygrać mecz w decydującym piątym secie – mówił Filip Jarota.
Jak wygląda poziom rywalizacji podczas turnieju w Lublinie?
– Squash w Polsce rozwinął się w tak dynamicznym tempie, że mistrzostwa kraju są bardzo ciężkim turniejem, bo już od wczesnej rundy gra się z przeciwnikami na wyrównanym poziomie. Kiedy ten poziom jest wyrównany, to każdy mecz potrafi wejść mocno w nogi, ale też generalnie obciążyć fizycznie ciało. Od wczesnych rund turnieju wysiłek jest duży i później z dużym zmęczeniem trzeba kontynuować grę w dalszych rundach turnieju – stwierdził Filip Jarota.
A jak na formę zawodników wpływa to, że decydujące mecze są rozgrywane w szklanej klatce na Placu Zamkowym?
– W tych warunkach gra się ciężko, bo piłka lata trochę wolniej. Jest to nietypowe. Tym bardziej, że jest chłodno. Ale dwójka zawodników ma te same warunki, więc można narzekać, ale koniec końców wygrywa ten, który szybciej się dostosuje i znajdzie sposób na wygraną – zauważył Filip Jarota.
Jak rywalizacja w Lublinie przebiega do tej pory?
– Bardzo fajnie, atmosfera jest. Ten szklany kort dodaje coś do tego turnieju. Pierwszy raz od chyba 10 lat jest pełny szklany kort na zewnątrz. Na mistrzostwach Polski to jest bardzo wyjątkowe. Przy tym korcie została zrobiona naprawdę dobra robota. Poziom zawodów jest bardzo dobry, co roku jest lepiej. Dziewczyny idą w górę. Fajnie widzieć to, bo mało jestem w Polsce – stwierdziła z kolei Karina Tyma.
Jak organizacja takiego turnieju w otwartej przestrzeni może wpłynąć na podniesienie zainteresowania tą dyscypliną sportu?
– Fajnie, że każdy może po prostu sobie przyjść i pooglądać, bo nie ma płatnej trybuny. Ludzie mogą dopingować. To bardzo interesujący sport, przez te dźwięki, te wszystkie światełka, ale też rywalizację. Jest co oglądać – mówiła Karina Tyma. – Wszyscy mogą grać w tę grę, to jest coś bardzo fajnego w squashu. Kilka razy możesz wejść na kort, zmęczyć się i pobiegać, naprawdę poczuć. Fajnie jest, że jesteś w małym pomieszczeniu z kimś. To odmienne od innych sportów rakietowych.
Teraz tenis jest mega popularny, a squash wydaje się trochę jego ubogim krewnym…
– Tak, troszeczkę. Ale to kompletnie inne gry. Właśnie pierwszy raz będziemy na igrzyskach w Los Angeles w 2028 i to będzie bardzo wyjątkowe dla naszego sportu. Pierwszy raz kiedykolwiek będziemy na takim poziomie. Mam nadzieję, że zainteresowanie pójdzie do góry, ludzie zaczną grać. Bo ja praktycznie przez całe swoje życie gram i to naprawdę jest bardzo fajny sport – dodała Karina Tyma.
Mistrzostwa Polski w squashu po raz pierwszy w historii odbywały się w Lublinie. W rozgrywanym przez cztery dni turnieju wzięło udział ponad 90 zawodniczek i zawodników.
Patronat medialny nad wydarzeniem sprawowało Radio Lublin.
JK
Fot. Magdalena Michalew / archiwum RL
![Finał z niespodzianką. Lubelskie mistrzostwa zakończone na szklanym korcie [ZDJĘCIA] 2 EAttachments9576673cae9e1cde6c73a4d8b5a5a1a185143f4 xl 1](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/06/EAttachments9576673cae9e1cde6c73a4d8b5a5a1a185143f4_xl-1-1024x683.jpg)