Z Motorem Lublin żegna się jeden z najważniejszych zawodników drużyny ostatnich lat. Michał Król bronił żółto-biało-niebieskich barw od 2020 roku, z wyłączeniem sezonu 2021/22, który spędził na wypożyczeniu w Górniku Łęczna.
Wychowanek Granitu Bychawa z Motorem przeszedł drogę od 2. ligi do ekstraklasy. W lubelskim zespole rozegrał łącznie 156 meczów, z których zdobył 13 bramek oraz zanotował 17 asyst.
Po ostatnim spotkaniu sezonu z Legią Warszawa z 26-letnim pomocnikiem rozmawiał Józef Kufel.
Kończysz swoją przygodę z Motorem Lublin. Mnóstwo wspaniałych momentów.
– Tak, będę to na pewno pamiętał do końca życia, bo to, co tutaj przeżyłem, to było coś niesamowitego. Każdemu życzę, żeby w swojej karierze piłkarskiej choć raz mógł przeżyć jeden z tych momentów, które mieliśmy tutaj możliwość doświadczyć. To był piękny czas. Jestem wdzięczny za to, że spotkałem tak wspaniałych ludzi, którzy byli współautorami tych sukcesów, wielu awansów do pierwszej ligi, awansów do Ekstraklasy, później świetnego miejsca, które było najlepszym w historii Motoru. To był wspaniały czas. Mogę od siebie tylko podziękować każdemu dziennikarzowi, każdemu pracownikowi klubu, zawodnikom, trenerom, przede wszystkim każdemu kibicowi, bo bez nich ten klub nie miałby duszy. Taka jest prawda, bo oni, tak jak dzisiaj, w takiej liczbie, w jakiej oni przyjechali dzisiaj, to było coś wspaniałego. Dziękuję.
Możesz na pewno też powiedzieć o sobie, że zrobiłeś tutaj nie krok, ale kilometr, jeśli chodzi o swój rozwój.
– Zdecydowanie. Były momenty, kiedy zastanawiałem się, czy to nie jest moje ostatnie pół roku w piłce, czy nie zająć się czymś innym, ale nie poddałem się. Każdemu życzę, żeby zawsze walczył do końca. Myślę, że starałem się zawsze pokazywać to na boisku i też może być inspiracją dla innych. Ale też wielu zawodników, którzy tu byli i którzy nadal tu są, zrobiło niesamowity postęp. Wielkie słowa uznania dla nich, że stworzyliśmy taką kulturę.
Gdzie tkwiła tajemnica tych niezniszczalnych, których będzie już coraz mniej w drużynie?
– Trudno jest to opisać słowami. Myślę, że doświadczenia typu tych, o których wcześniej wspomniałem – awanse, różne okoliczności dookoła klubu, różne mecze, gdzie odwracaliśmy losy spotkania – to wszystko budowało nas jako kolektyw, budowało taką mentalność, że co by się nie działo, my sobie poradzimy. Myślę, że to był klucz i to było właśnie jedno z tych doświadczeń, które życzę, żeby każdy przeżył.
Zostawiasz gdzieś w Lublinie tę cząstkę Michała Króla?
– Tak, zdecydowanie. To jest mój dom i zawsze będę tutaj wracał z ciepłem na sercu, bo czuję się kibicem Motoru, czuję się „Lubelakiem”.
Od nowego sezonu Michał Król będzie występować w Wiśle Płock, z którą związał się trzyletnim kontraktem.
JK
Fot. Dariusz Miącz
