„Choreografie miasta – Lublin” to wydarzenie, w którym taniec nie jest gotowym spektaklem, lecz procesem powstającym na oczach widzów. Projekt Jacka Owczarka łączy improwizację ruchową, muzykę graną na żywo i energię wspólnej obecności w jednej przestrzeni. Artyści Lubelskiego Teatru Tańca, studenci choreografii oraz zaproszeni goście tworzą performans, którego przebieg zmienia się z każdą decyzją i reakcją uczestników.
Jak wygląda tworzenie tańca w czasie rzeczywistym i co w tej formule jest najważniejsze?
– Mój odbiór jest bardzo pozytywny, bardzo mi się podoba. Dlatego, że ten taniec w moim odczuciu jest takim tańcem, który opowiada historię. Jest to poniekąd takie sensualne. Jest w nim dużo życia i też można chyba znaleźć dużo interpretacji dla tego tańca – mówi jeden z odbiorców.
– Najpierw byliśmy obejrzeć lokalizację – opowiada Jacek Owczarek. – Miasto Lublin jest bardzo urokliwe. Ma dużo miejsc, które bardzo przyjaźnie traktują taniec. Myślę też nie tylko o scenach, ale przede wszystkim o naturze, o topografii, o budynkach, które bardzo mocno inspirują tancerzy. Chcieliśmy w ramach tego projektu ten taniec z tego miasta poprzez tancerzy wyciągnąć.
– Na pewno musiałam się nauczyć tego, że każdy mój pomysł można rozwinąć i wszystko tak naprawdę jest akceptowalne, tylko trzeba w to wejść konkretnie i bazować na danej myśli, na pomyśle – mówi Oliwia Staniucha, tancerka z Instytutu Choreografii i Technik Tańca w Łodzi. – A najtrudniejsze w tym wszystkim jest w sumie odnalezienie się w przestrzeni. Może jakieś kontakty impro, współpracowanie z kimś.
– Myślę, że najważniejsze jest zachować spokój – wskazuje Zofia Zywert z Łodzi. – Jeżeli się podejmuje jakiś krok, jakąś decyzję, to po prostu konsekwentnie w nią iść i się nie wahać, żeby trochę uwierzyć w to swoje działanie. Zawsze można to zakończyć, zawsze ktoś może pomóc. Też inaczej samemu, a inaczej w grupie, bo w grupie możemy się kopiować. Ktoś może pomóc, chwycić temat, można go bardziej rozwinąć. Można poczuć w momencie, że jeżeli to już jest dosyć, wyczerpałam temat, to po prostu wychodzę, ale wiem, że mogę liczyć na moją grupę, która na przykład przejmie pałeczkę, więc trochę ta odpowiedzialność jest taka: każdy ją ma, ale im więcej jest osób, to wydaje mi się, że jest trochę łatwiej eksplorować na różne sposoby i iść za tym.
– Pochodziliśmy po mieście, po parku, zdecydowaliśmy, że większość akcji będzie działała się w naturze, bliżej przyrody, żeby też oddać to, że taniec jest bardzo organiczny, bardzo ludzki, bardzo naturalny i właściwie każdy go w sobie ma, wystarczy tylko sobie na to pozwolić – zaznacza Jacek Owczarek.
– Bardzo to ładne, bardzo mi się podoba, że wciąga się w to publiczność, to wychodzi poza budynek Centrum Kultury, wychodzi do ludzi i pokazuje tę sztukę – mówi jedna z odbiorczyń.
– Zdarza się, na przykład jeżeli improwizujemy w mieście, czasami dzieci wybiegają na trawnik, czasami ktoś przejedzie rowerem, ktoś wychodzi z psem, to trzeba uwzględnić po prostu człowieka lub zwierzę w przestrzeni miejskiej i się do tego odnieść – mówi Maciej Beczek z Krajowego Centrum Choreograficznego w Lublinie.
– Bardzo mi się podoba, zwłaszcza że tańczy tu moja córka. Pierwszy raz coś takiego oglądam i muszę przyznać, że to coś innego, ale bardzo interesujące – mówi jedna z odbiorczyń.
KovA / opr. WM
Fot. Anna Kovalova
![Taniec w rytmie miasta. Lublin przestrzenią improwizacji [ZDJĘCIA] 3 EAttachments9536890acb4bf7eb6aee3e79aed8ed5f5c6a038 xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/05/EAttachments9536890acb4bf7eb6aee3e79aed8ed5f5c6a038_xl-1024x630.jpg)