Wojskowy Sąd Garnizonowy w Lublinie uniewinnił żołnierza oskarżonego o przekroczenie uprawnień i zagrożenie życia oraz zdrowia innych osób. Sąd ocenił, że szeregowy zachował się tak jak należy podczas bronienia granicy państwowej.
Przypomnijmy, że do zdarzenia doszło w marcu 2024 r. na granicy z Białorusią w okolicach Dubicz Cerkiewnych (Podlaskie). 25-letni szeregowy oddał 12 strzałów z broni służbowej wzdłuż drogi granicznej, w kierunku znajdującej się na tej drodze grupy osób złożonej z 10 migrantów, dwóch funkcjonariuszy Straży Granicznej i dwóch żołnierzy.
CZYTAJ: Strzały przy granicy. Żołnierz oskarżony o przekroczenie uprawnień
Sąd nie miał wątpliwości i stanowczo nie zgodził się z oskarżeniami i argumentacją prokuratury.
– Szeregowy zrobił dokładnie to, co powinien, a towarzyszący mu w służbie żołnierze i funkcjonariusze Straży Granicznej zeznali, że podczas zdarzenia nie czuli zagrożenia – argumentował przewodniczący rozprawie sędzia podpułkownik Radosław Hunek. – To właśnie, że oskarżony, jak i pozostali broniący granicy zachowali się bardzo dobrze, świadczy fakt, że się nie zbliżali do granicy. Bo trzeba powiedzieć, że po tym, jak oskarżony zaczął oddawać strzały, ci agresorzy cofnęli się i zaczęli uciekać. Nie wszyscy, dwóch zostało. Wtedy rozpętało się piekło, ponieważ w ich kierunku leciały kłody, kamienie i inne niebezpieczne przedmioty. Wszyscy żołnierze i funkcjonariusze się cofnęli i z dość dużej odległości próbowali uspokoić sytuację, przede wszystkim nie dopuścić do ponownego przejścia przez granicę. Najlepszym potwierdzeniem, też, ale jednocześnie najtragiczniejsze w tej sytuacji jest to, że miesiąc później w tym samym miejscu został zamordowany polski żołnierz, sierżant Mateusz Sitek.
W ocenie obrońców wyrok świadczy o pełnej sprawiedliwości i dobrze przebadanej sprawie, o czym wypowiada się adwokat Edyta Skwira.
– Dla nas jest to bardzo sprawiedliwy wyrok. Wierzymy w to, że on się utrzyma nawet po wniesionej apelacji drugiej strony. Materiał dowodowy od samego początku był kiepski w naszej ocenie. Jeżeli mówimy o kwestiach przekroczenia uprawnień, to była kula u nogi prokuratora, którą próbował wypchać. A jeżeli chodzi o to narażenie, te opinie nie miały żadnego znaczenia, dlatego że one były hiperboliczne i bardziej statystyczne. Nie miały w sobie nic kategorycznego, to było zwykłe gdybanie. Co by było, gdyby podniósł lufę o 2 cm w górę.
CZYTAJ: Spór o zagranicznych studentów. Konfederacja kontra KO
Mimo uniewinnienia, szeregowy Karol S. poniósł konsekwencje związane między innymi z medialnym rozgłosem tej sprawy. 25-latek niedawno zwolnił się ze służby.
– Nie odczułem ulgi. Teraz mi to wszystko jedno – mówił szeregowy. – Do pana prokuratora nie mam jakby żadnych pretensji. Uważam, że wykonywał swoją pracę, ale nie ponad to, co powinien. To nawet nie chodzi o to, że to byli obcokrajowcy. Tylko problem jest taki, że po prostu przestępcy mają większe prawa niż osoby, które są powoływane przez państwo, żeby ich ścigać. Też nie chodzi o żołnierzy, tak samo policjanci są źle często traktowani, mimo że wykonują swoją pracę. Strażnicy graniczni. No ogólnie problem jest systemowy. Na szczęście miałem ludzi, którzy mnie wspierali, właśnie w szczególności kolegów i koleżanki z kompanii. No i też moich przyjaciół z cywila.
Wyrok nie jest prawomocny. Prokuratura może wnieść apelację.
RyK / opr. PrzeG
Fot. PAP/Wojtek Jargiło
