Rotawirus sparaliżował pracę Szpitala Kardiologicznego w Nałęczowie. Zakażenia wykryto u 30 pacjentów i czterech pracowników kuchni. Od kilku dni placówka jest zamknięta, a szpital dezynfekowany.
Dezynfekcja i przerwa w przyjęciach pacjentów
– Pierwsze sygnały o rotawirusie dotarły do nas już w kwietniu – mówi Jolanta Gil z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Puławach. – Oczywiście podjęliśmy działania, przeprowadzono kontrolę, potem kolejne kontrole. I w wyniku tych kontroli wydaliśmy decyzję o wzmożeniu reżimu sanitarnego. Dyrekcja Szpitala Kardiologicznego dostosowała się do naszych decyzji i wymagań. Podeszli poważnie do tematu, wzmożyli reżim sanitarny, zmieniono środki dezynfekcyjne, wprowadzono izolację chorych pacjentów, u których potwierdzono rotawirusa. Przeprowadzono ponowne szkolenia pracowników z procedur, badano personel. Osoby, u których potwierdzono rotawirusa – były to cztery osoby z kuchni – odsunięto natychmiast od pracy. Niestety, te działania nie przynosiły efektu, po długim weekendzie majowym mieliśmy znów wzrost zachorowań. W związku z tym podjęliśmy decyzję, że zakazujemy przyjmowania nowych pacjentów do szpitala.
– Na dzień dzisiejszy szpital kardiologiczny jeszcze jest zamknięty – mówi Marcin Trębowicz, zastępca dyrektora medycznego, Zakład Leczniczy Uzdrowisko Nałęczów. – We współpracy z sanepidem ustaliliśmy harmonogram sprzątania i czyszczenia budynków. W tej chwili trwa przerwa techniczna, budynek podlega pełnej dezynfekcji.
CZYTAJ: Konsolidacja pomoże szpitalom? Dyrektorzy są na tak i na nie
– To się przenosi między pacjentami – dodaje Joanna Gil. – Pacjenci w szpitalu kardiologicznym mogą się spotykać, mogą chodzić na wspólne imprezy, nie wiedząc, że są już zakażeni i zakażać następne osoby.
– Mamy podejrzenia, że to mimo wszystko odwiedzające rodziny gdzieś tam tego rotawirusa dostarczyły – uważa Marcin Trębowicz. – Natomiast nasi pacjenci, z racji swoich chorób i wielochorobowości, które u nich występują, są bardzo podatni i osłabieni. W związku z tym objawy występowały bardzo szybko u tych pacjentów i dość gwałtownie.
– Rotawirus daje objawy zatrucia pokarmowego, które trwają kilka dni. W zależności od odporności danego człowieka, może wyglądać to inaczej, szczególnie u małych dzieci, ludzi starszych i ludzi ze zmniejszoną odpornością. Pacjenci w Nałęczowie mieli takie objawy jak biegunka i wymioty, bóle brzucha – wyjaśnia Joanna Gil.
– Słyszałam, że taka sytuacja miała miejsce, natomiast u nas jest w porządku. Nic się nie dzieje niepokojącego, wszyscy są zdrowi. Tutaj w Rolniku nie było nic słychać o tym. Jest spokojnie, wszystko okej – mówią kuracjusze.
Ognisko zakażeń pod kontrolą, trwają działania zabezpieczające
CZYTAJ: Nowe standardy opieki okołoporodowej. Kobieta ma być w centrum uwagi
– Na dzień dzisiejszy mamy przebadanych wszystkich pracowników pracujących w szpitalu kardiologicznym oraz pracowników z kontaktu. To jest ponad 160 osób i u wszystkich pracowników wynik jest ujemny, tak że nie mamy wśród pracowników tego wirusa. Byliśmy w stałym kontakcie z jednostkami specjalistycznymi, natomiast dodatkowych hospitalizacji potrzebowało tylko dwóch pacjentów poza naszym ośrodkiem. Ze względu na silne objawy wirusowe, zostali przekazani na oddziały zakaźne specjalistyczne, natomiast wszyscy pozostali pacjenci pełną hospitalizację przechodzili w naszym ośrodku.
Szpital Kardiologiczny w Nałęczowie w przyszłym tygodniu ma wznowić działalność. We wtorek (2.06) mają tam pojawić się pierwsi pacjenci. W pozostałych placówkach sanatoryjnych nie zanotowano zakażeń.
ŁuG / opr. LisA
