O komunikacji z pacjentami chorymi na nowotwór, opiece psychologicznej i wparciu rodziny, ale też ogromnej roli profilaktyki dyskutują w czwartek (28.05) w Akademii Zamojskiej przedstawiciele różnych środowisk naukowych oraz klinicznych.
– Onkologia się zmienia, ale wciąż stoi przed wieloma wyzwaniami. A największym jest jak najwcześniejsze wykrywanie nowotworów – mówi dziekan Wydziału Nauk o Zdrowiu Akademii Zamojskiej, dr Szymon Zmorzyński. – W przypadku niektórych nowotworów pacjenci zgłaszają się w stanie zaawansowanym. Niestety to jest też związane z pewną opornością takiego pacjenta na leczenie. Ważna jest też diagnostyka, bo coraz bardziej mówimy o terapiach szytych na miarę dla pacjenta, indywidualnych. Nowotwory są bardzo zróżnicowane. Nawet jeżeli mówimy o jednym nowotworze, możemy mieć różny stopień zaawansowania i wtedy zastosowane zostanie różne leczenie.
CZYTAJ: Centra Zdrowia Psychicznego były przełomem? Eksperci przedstawili raport w Lublinie
– Onkologia jest jedną z najbardziej prężnie rozwijających się dziedzin medycyny. Postępujący sukces – dzięki nowym terapiom, nowym lekom i przeciwciałom o coraz bardziej skomplikowanych nazwach i złożonych mechanizmach – jest osiągalny także w onkologii dziecięcej – stwierdza Maciej Dubaj, lekarz w Klinice Hematologii, Onkologii i Transplantologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie.
– Choroba nowotworowa w tej chwili staje się chorobą przewlekłą. Zmieniła się jej kwalifikacja ze śmiertelnej na przewlekłą. To pokazuje, że mamy chorym do zaoferowania coraz większe możliwości. I operowanie nadzieją, że może nastąpić powrót do zdrowia, jest w tej chwili większe – mówi prof. Marzena Samardakiewicz, psycholog kliniczny, psychoonkolog z Zakładu Psychologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.
– Kiedyś było podejście typowo paternalistyczne, czyli z pozycji wyższej rangi narzucanie swojego zdania. Teraz zawsze, jeśli jest możliwość wyboru poszczególnych metod terapeutycznych, zawsze dajemy taki wybór pacjentowi, czy też jego rodzicowi. Ta opieka nie polega wyłącznie na leczeniu samej choroby, ale też na opiece nad powikłaniami leczenia, opiece psychologicznej, dietetycznej, fizjoterapeutycznej. Jest to kompleksowe podejście do pacjenta, już nie tylko skupione na leczeniu samej choroby, ale poprawie jakości życia. I coraz częściej właśnie o tej jakości życia się mówi – zauważa Maciej Dubaj.
– Kwestia rozmawiania, przekazywania informacji jest elementem kluczowym dla przebiegu leczenia. Bo trudno sobie wyobrazić pacjenta, który będzie stosował się do zaleceń, jeśli nie będzie miał odpowiedniej wiedzy. Trzeba się tego uczyć. I powinno to być zrobione w sposób profesjonalny, a nie tylko jako wypełnienie obowiązku lekarza. Tym co cieszy, jest to, że studenci medycyny są w tej chwili uczeni modeli komunikowania, mają możliwość ćwiczenia, mają możliwość korzystania z pacjenta symulowanego. I tutaj otwiera się zupełnie nowy rozdział edukacji medycznej – stwierdza prof. Marzena Samardakiewicz.
– Rodzina ma kluczowy wpływ na jakość leczenia, na dobrostan pacjenta. Rodzina wspierająca, rodzina, która się bardzo dobrze komunikuje, która jest w stanie pacjenta wesprzeć, na pewno w procesie leczenia pomaga. I badania potwierdzają, że skuteczność leczenia w takich przypadkach jest lepsza – zauważa prof. Wojciech Styk z Akademickiej Pracowni Testów Psychologicznych Uniwersytetu Medycznego w Lublinie..
– W sytuacji, kiedy u kogoś z bliskich trafia się takie traumatyczne wydarzenie jak choroba, naprawdę ciężka, trudna do przejścia, uruchamiają się pewne przekonania, które blokują normalne komunikowanie się. Rozmowy są prowadzone gdzieś na boku, ściszonym głosem, w przekonaniu, że to będzie chroniło chorego przed dodatkowymi traumatycznymi zdarzeniami. Czasami bardzo trudno o tym z rodziną rozmawiać, bo wydaje jej się, że to, co wymyśliła, jest najlepsze. Bardzo trudno jest rodzinom poradzić sobie z tym wyzwaniem. Nikt nas nie uczy tego, jak się zachowywać w takiej sytuacji. Stąd wsparcie osób profesjonalnie do tego przygotowanych jest jak najbardziej celowe – należy z niego absolutnie korzystać – radzi prof. Marzena Samardakiewicz.
– Są badania, które mówią o tym, że nasza rodzina pochodzenia ma wpływ na to, czy jakieś zaburzenie, jakaś choroba, w tym nowotworowa, powstaje. Na przykład badania wskazują, że doświadczenia traumatyczne z dzieciństwa potrafią od 20-30% zwiększyć szansę choroby nowotworowej – mówi prof. Wojciech Styk.
– Ryzyko pojawienia się choroby nowotworowej to konstelacja wszystkiego: przyczyn genetycznych – predyspozycji, które mamy w sobie od urodzenia, mutacji czy zaburzeń genetycznych – ale także stylu życia – zauważa Maciej Dubaj.
Wśród czynników wpływających na powstanie nowotworów jest też stres.
– Stres ogólnie jest reakcją adaptacyjną, ma nas mobilizować, chronić nasze życie. Nas tak naprawdę zabija stres przewlekły. Żeby wystąpiło zaburzenie, choroba, w tym nowotworowa, musi być jakaś podatność, na przykład genetyczna, ale też musi wystąpić czynnik, który ją aktywuje, na przykład przewlekły stres i sytuacje stresowe. I teraz nawet jeżeli mamy podatność genetyczną, ale dbamy o siebie, nie jesteśmy w przewlekłym stresie, wtedy ta choroba ma szansę się nie pojawić – dodaje prof. Wojciech Styk.
W Polsce mamy ponad 190 tysięcy nowych rozpoznań nowotworowych rocznie.
Konferencja odbyła się pod hasłem „Onkologia w praktyce – od badań do interdyscyplinarnej opieki”.
JN / opr. ToMa
Fot. pexels.com
