Wszystko wskazuje na to, że w letnim okienku transferowym dojdzie do wielu zmian w kadrze Motoru Lublin. Ekstraklasowicz, który miniony sezon ukończył na 12 miejscu w tabeli, poinformował już o odejściach kilku graczy, a to jeszcze z pewnością nie koniec. – Powodów do niepokoju jednak nie ma, pracujemy, by zespół był jeszcze silniejszy niż w zakończonych rozgrywkach – zapewnia nowy dyrektor sportowy Motoru Veljko Nikitović.
– Pracujemy nad tym, żeby trzon drużyny zatrzymać. A druga rzecz – pracujemy też nad tym z działem skautingu, żeby znaleźć takich zawodników, którzy będą stanowić o wzmocnieniach drużyny na następny sezon. Mamy zawodników, którym się kończą kontrakty, z niektórymi jesteśmy już po rozmowach, żeby te kontrakty przedłużyć. Ale niektórzy piłkarze odejdą po zakończeniu tego sezonu, bo kontrakty się kończą. Dużo jest w przestrzeniach medialnych informacji odnośnie zawodników Motoru, że jedni chcieliby zmienić klub, niektórzy mają gdzieś propozycje, ale prawda jest taka, że na dzień dzisiejszy żadnych oficjalnych zapytań co do naszych piłkarzy nie mamy. Wyłącznie sugeruje się tym, co jest na papierze i co my jako klub możemy dostać odnośnie tych propozycji. Na dzisiaj oficjalnych ofert nie ma. Pracujemy dalej, jakby ci zawodnicy mieli zostać u nas – mówi Veljko Nikitović.
Kibice podczas ostatniego meczu z Legią Warszawa pożegnali transparentem Mathieu Scaleta, pożegnali Michała Króla. Tu jest pełna jasność – Michał odchodzi do Wisły Płock. Ale było też pożegnanie Arkadiusza Najemskiego i Filipa Wójcika. Sami zawodnicy byli troszkę zdziwieni – Filip Wójcik w strefie mieszanej mówił, że on nic nie wie.
– Rozmawiałem z agentem Filipa Wójcika i zostało mu przekazane, że ten kontrakt nie zostanie przedłużony z prostej przyczyny. Bo mamy (Thomasa – red.) Santosa, którego przewidujemy w przyszłym sezonie jako podstawowego prawego obrońcę. Santos się na Legii pokazał z dobrej strony, szczególnie w pierwszej połowie. I dlatego kontrakt z Filipem nie zostanie przedłużony. Mathieu Scalet też wie, że kontraktu nie przedłużymy. Arek Najemski to jest dobry piłkarz, tylko musimy patrzeć na takich zawodników, którzy będą dostępni na cały sezon. Ci wszyscy piłkarze, o których mówię, zrobili fantastyczną robotę dla Motoru. Wiadomo, że pewien czas się kończy. Z Arkiem jest sytuacja tego typu, że jakby był dostępny zdrowotnie przez dłuższy okres czasu, niż to było ostatnio, na pewno byśmy się pochylili nad tym tematem i na pewno byśmy chcieli, żeby Arek został. Ale niestety ostatni sezon pokazał, że przez długi czas nie był dostępny poprzez różne kontuzje. Na tej pozycji szukamy już zawodnika i pracujemy na tym, żebyśmy mieli takiego, który – w naszym mniemaniu – będzie trochę lepszy niż Arek i będzie bardziej dostępny dla sztabu szkoleniowego przez cały sezon – stwierdza Veljko Nikitović.
– Tym wszystkim zawodnikom trzeba podziękować za fantastyczną robotę. Bo w przypadku Arka Najemskiego i Filipa Wójcika mówimy o ludziach, którzy byli tutaj od II ligi, robili i postępy indywidualne, i postępy z klubem. A Mathieu Scalet przyszedł, jak już Motor awansował do I ligi. Był znaczącą postacią w pierwszoligowym sezonie, ale w tym minut za dużo nie zaliczył. A my chcemy się dzisiaj skupić jednak na czymś innym – mówi Veljko Nikitović.
Sam mówisz – trzeba podziękować. To nie jest pewnie w gestii dyrektora sportowego, natomiast Legia pokazała, jak można podziękować zawodnikom, którzy odchodzą. A u nas trochę taki bałagan, bo sezon się skończył, a kiedy podziękujemy zawodnikom, których już nie ma?
– Nie nazwałbym tego bałaganem. Ci zawodnicy i tak mają kontrakty do 30 czerwca, i tak będą musieli przyjechać tutaj, pewne rzeczy rozliczyć. Wtedy mamy zaplanowane, żeby tym zawodnikom powiedzieć „bardzo mocno dziękujemy” – odpowiada Veljko Nikitović.
Czy odejść piłkarzy, którym kończą się kontrakty, będzie jeszcze więcej?
– Mamy paru zawodników, którym kończą się kontrakty. Z niektórymi rozmawiamy. Rozmawiamy z Sergim Samperem. Przedstawiliśmy mu swoją ofertę. Mam nadzieję, że dojdziemy do porozumienia. Wydaje mi się, że klub bardzo mocno i bardzo fajnie wyszedł, jeżeli chodzi o tą nową ofertę – mówi Veljko Nikitović.
A Paweł Stolarski i Gasper Tratnik?
– Tak, też z nimi rozmawiamy. Jestem w stałym kontakcie z ich agentami, też będziemy rozmawiać na temat przedłużenia kontraktów. Zobaczymy. To są zawodnicy, którzy gdzieś indziej też mogą kontrakty podpisywać i na to też jesteśmy przygotowani. Jeżeli ktoś będzie chciał odejść i podpisać gdzie indziej kontrakt, będzie dla niego zastępstwo. Taka jest piłka nożna – zauważa Veljko Nikitović.
A co z Ivo Rodriguesem, bo to bardzo ważny gracz dla Motoru?
– Jesteśmy po kilkunastu rozmowach z nim, Ivo ma też kontrakt. Dla mnie sprawa tutaj jest jasna. Mając kontrakt, Ivo się musi stawić na początku okresu przygotowawczego, normalnie trenować i przygotowywać się do następnego sezonu – stwierdza Veljko Nikitović.
Czy w Motorze są gracze, którzy nie są na sprzedaż? Bo mamy chociażby Karola Czubaka, który zdobył 18 bramek i na pewno zainteresowanie takim graczem jest. Z kolei w wywiadzie dla TVP Sport chęć odejścia zasygnalizował Jacques Ndiaye.
– Zapytania o nich są, różni agenci, różne kluby dzwonią i się pytają. Ale to dla mnie są na tyle istotni gracze, że jeżeli to nie będą oferty, które będą bardzo wysokie i finansowo będą nam pasowały, na pewno takich ruchów nie chcemy robić. Wiem, że piłkarze w pewnym momencie chcą zmienić otoczenie, chcą spróbować czegoś więcej gdzieś indziej i w lepszych ligach, lepszych klubach, ale czasami jest to takie trochę górnolotne myślenie . Ja bym jednak twardo stąpał po ziemi – radzi Veljko Nikitović.
Możemy szacować procentowo, jak bardzo zmieni się kadra Motoru na sezon 26/27?
– Zmieni się na pewno. Nie chciałbym mówić, ile będzie tych procent. Są ludzie, którzy na pewno odejdą z Motoru, być może za tych zawodników będą oferty nie do odrzucenia. Chociaż chciałbym bardzo mocno, żeby oni wszyscy zostali. Nie mówimy o procentach, skupiamy się na tym, żeby zrobić parę transferów zanim zespół zacznie przygotowania do następnego sezonu. Jestem tutaj za krótko, dwa tygodnie, żebym już teraz mógł na 100% mówić, jak będzie. Pracujemy nad tym, żeby ten zespół był mocniejszy w następnym sezonie, niż to było w tym – deklaruje Veljko Nikitović.
A jak wygląda proces poszukiwania, czy rozmów z nowymi zawodnikami? Tutaj masz chyba wsparcie działu scoutingu?
– Tak. Jest Piotrek Sadowski, który jest szefem skautów, jest też Paweł Belina, który pracuje jako skaut. Uważam, że ci ludzie dobrze się przygotowali pod letnie okno transferowe. Musimy jednak sobie też zdawać sprawę, że to okna transferowe będzie trochę specyficzne, bo mamy mistrzostwa świata. Będą one pewnie decydowały o ruchach na rynku transferowym. Myślę, że to okno będzie podzielone na fazy. W pierwszej żądania zawodników będą bardzo wysokie, później będą mistrzostwa i taka trochę cisza, a w trzeciej zawodnicy zejdą ze swoimi oczekiwaniami na tyle, na ile są warci na dzisiaj. Jeśli chcielibyśmy dzisiaj wziąć pewnego zawodnika, piłkarze mają takie żądania, które nie są współmierne do tego, ile są naszym zdaniem warci – wyjaśnia Veljko Nikitović.
A kiedy możemy spodziewać się pierwszych nowych twarzy w Motorze?
– Pracujemy na tym, żeby były jak najszybciej. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie nasza praca przyniesie taki skutek, że już będą transfery do Motoru – mówi Veljko Nikitović.
W obu ekstraklasowych sezonach Motor miał spore kłopoty, jeśli chodzi o defensywę. Czy będziecie przede wszystkim wzmacniać blok obronny?
– Na dzisiaj Marek Bartos ma kontrakt, Bright Ede też ma kontrakt, Hervé Matthys – kontrakt się przedłużył w tym sezonie i na pewno go przedłużymy na następny. Paskal Meyer i Filip Luberecki mają kontrakty, Santos też ma kontrakt. Na pewno będziemy chcieli ściągnąć do nas środkowego obrońcę. Zobaczymy, co zrobimy z Paskalem – czy dla niego na dzisiaj najlepszym rozwiązaniem nie będzie, żeby pograł na poziomie I ligi, tam się ograł i wrócił do nas. Filipowi Lubereckiemu na pewno by mu się przydał ktoś do konkurencji – nad tym mocno pracujemy. Najbardziej istotna dla nas jest pozycja bramkarza, bo Ivan Brkić podpisał kontrakt z Legią. Z Gasperem Tratnikiem rozmawiamy o warunkach przedłużenia umowy. Zobaczymy, jak to wyjdzie, bo paru kandydatów, jeżeli chodzi o obsadę bramki, mamy – opowiada Veljko Nikitović.
A co ze sztabem szkoleniowym, bo pojawiała się informacja, że (asystenci trenera – red.) Gert Remmel oraz Rasmus Jansson odchodzą z Motoru?
– Jesteśmy po rozmowach. To są ludzie, którzy bardzo dużo pracy tu włożyli, dużo serca zostawili. Jakieś ofertę mają. Zobaczymy, jak to się skończy. Na dzisiaj nie ma pewności, czy zostaną, czy odejdą. Trzeba poczekać. Ale jeżeli dojdzie do takiej sytuacji, że jeden i drugi odejdą, to już pewne rzeczy mamy przygotowane, żeby sztab szkoleniowy w następnym sezonie nie był słabszy, a na takim samym poziomie, lub mocniejszy – mówi Veljko Nikitović.
Jak widzisz przyszły sezon, jeśli chodzi o Motor Lublin? Prezes Jakubas, jakiś czas temu mówił, że w dalszej perspektywie jego nie interesuje gra o 10. miejsce czy środek tabeli.
– Ambicja prezesa, ale i wszystkich ludzi w klubie jest taka, żeby w przyszłym sezonie zrobić kolejny krok do przodu. Sami dobrze widzimy, jak ta nasza ekstraklasa się rozwija, jak jest coraz większy przypływ pieniędzy. Uważam, że przyszły sezon będzie jeszcze trudniejszy niż ten. Bo kiedy popatrzymy na zespoły, które awansowały – i Śląsk Wrocław, i Wisła Kraków, to są duże kluby. Ale chcemy zrobić kolejny krok do przodu. Przyjechałem tutaj mocno pracować. Nie chcę obiecywać, że będzie 5., 6. czy 10. miejsce. Zobaczymy, jak nam się uda to okno transferowe i na pewno pod jego koniec będziemy mądrzejsi i będziemy mogli mówić o celach na następny sezon. Wiadomo, że każdy z nas chciałby, żeby Motor w przyszłym sezonie zajął takie miejsce, które będzie gwarantowało europejskie puchary, ale do tego przede wszystkim trzeba mocnej pracy i trochę zmiany oblicza tego zespołu. Mam nadzieję i jestem przekonany, że zrobimy wszystko, żeby Motor w następnym sezonie był mocniejszy – dodaje Veljko Nikitović.
Z Veljko Nikitoviciem rozmawiał Józef Kufel.
Po wakacyjnych urlopach lubelska drużyna do treningów wróci 17 czerwca.
JK
Fot. Iwona Burdzanowska / archiwum RL
