Emocjonalnie i spektakularnie. Verdi i 190 osób na scenie

EAttachments957003539d86d7b29728081e927641613d8c41c xl

Monumentalne, poruszające i pełne emocji – takie było piątkowe wykonanie „Messa da Requiem” Giuseppe Verdiego w Filharmonii Lubelskiej. Jedno z najbardziej przejmujących dzieł muzyki klasycznej zabrzmiało w pełnej skali, od dramatycznego „Dies irae” po pełne światła i wyciszenia finałowe fragmenty mszy żałobnej. Publiczność miała okazję usłyszeć utwór, który od ponad 150 lat zachwyca rozmachem, emocjonalnością i niezwykłą siłą wyrazu.

Na scenie wystąpili: Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Lubelskiej, Akademicki Chór Politechniki Lubelskiej, Chór Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, a także gościnnie Chór Uniwersytecki Uniwersytetu w Münster. Soliści: Iwona Hossa – sopran, Margarita Slepakova – mezzosopran, Rafał Bartmiński – tenor oraz Wojciech Gierlach – bas, a całość poprowadził dyrygent Maciej Tworek.

Publiczność była pod ogromnym wrażeniem wykonania. – Świetne wrażenia, fantastyczne chóry, fantastyczna orkiestra. Słuchałam niejednokrotnie mszy Verdiego, ale w tym wydaniu naprawdę robi wrażenie. To rewelacyjny, pompatyczny, uroczysty utwór, daje ciary normalnie. Na długo zostanie w pamięci. Część tego utworu zatytułowana „Dies Irae” jest najbardziej przybojowa. To ponadczasowy hit, znany wszystkim. Tyle, ile emocji można przeżyć podczas pobytu w filharmonii na takim koncercie, to jest coś uduchowiającego. Jestem w ciężkim szoku, jak można zagrać w tak dużą liczbę osób i wszystko brzmi spójnie.

Pod wrażeniem byli też sami wykonawcy: – Utwór jest zróżnicowany. Jest też inny od tego, co śpiewaliśmy wcześniej. Wrażenia są wręcz spektakularne. Nie zdarzyło mi się śpiewać wcześniej nic aż tak trudnego. Podobnym utworem pod względem skali była rok temu „Carmina Burana”, ale to nie do porównania. Mamy tam element „Sanctus”, w którym każdy głos dzieli się na dodatkowe chóry. Tutaj mamy głosów naprawdę dużo i to jest ciężkie do ogarnięcia. Poza tym tempo jest mordercze, skala jest niesamowita.

– Myślę, że spotkanie na scenie dużej liczby wykonawców zawsze niesie za sobą dodatkową emocję. Były trzy chóry, w tym jeden z Niemiec. Myślę, że to wykonanie niesie za sobą również element ekumeniczny – łączy narody – stwierdza dyrygent Maciej Tworek.

– Śpiewamy z Niemcami z Münster, z chórem Uniwersytetu Medycznego i my jako Politechnika. W sumie 190 osób. Ale moim zdaniem najwspanialszy jest dyrygent. To jak on wychodzi z siebie na tej scenie, jest niesamowite – stwierdza jeden z chórzystów. 

Requiem Verdiego bywało wykonywane w szczególnych momentach historii – zabrzmiało choćby w 1943 roku w obozie koncentracyjnym w Terezinie, gdzie więźniowie, prowadzeni przez Rafaela Schächtera, śpiewali go jako formę duchowego oporu. 

 

BoS / opr. ToMa 

Fot. Piotr Michalski / archiwum RL 

Exit mobile version