Alexander Nawrocki: W najbliższym czasie branża kosmiczna będzie coraz mocniej się rozwijać

EAttachments9547198cc22f226a5861d6e1fcdfba3a5e46283 xl

Był dyrektorem Narodowej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej NASA, projektował Międzynarodową Stację Kosmiczną, a także współtworzył jeden z najbardziej znanych języków programowania – Java. Dr inż. Alexander Nawrocki, po spełnieniu swoich obowiązków związanych z kosmosem, zawitał na Lubelszczyznę. W Kraśniku mówił uczniom szkół podstawowych o eksploracji kosmosu oraz polskim sektorze kosmicznym.

– W najbliższym czasie branża kosmiczna będzie coraz mocniej się rozwijać – mówi Alexander Nawrocki. – Sam już nawet nad misją na Marsa pracowałem 30 lat temu. Wiemy, co zrobić, jak zrobić, tylko nie mamy wystarczająco pieniędzy, żeby tam polecieć, bo to strasznie skomplikowana przygoda. Żeby polecieć na Marsa, to misja trwa około 2 lata. Żeby dolecieć do Marsa, to zajmuje jakieś 6-7 miesięcy, tam później trzeba poczekać z pół roku, żeby Mars był jak najbliżej Ziemi. Powrót to też kilka miesięcy, tak że w sumie, logicznie rzecz biorąc, nie jest to takie proste. Ale teraz jak będziemy budować bazę na Księżycu, a polecieć z Księżyca na Marsa wymaga sześć razy mniej energii, więc jest taka możliwość. Dlatego ten program Artemis jest po to, żeby zrobić bazę na Księżycu. Ten jeden astronauta, który tam był, Kanadyjczyk Jeremy Hansen, był moim studentem.

Jakie są szacunki, kiedy trafimy na Marsa i kiedy być może go osiedlimy?

– To będzie duże wyzwanie, bo to nie jest takie proste. Jakbyśmy mieli na Marsie wodę, to z wody można zrobić wodór i tlen, czyli tlen potrzebny do życia, a wodór do energii. Nie będzie to takie proste. Ale nic nie było proste. Jak zaczynałem w NASA, to byliśmy przerażeni, co możemy zrobić i uczyliśmy się na własnych błędach. Byłem jednym z designerów stacji kosmicznej, tej Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, to było w Rosslyn w stanie Virginia. Nasz pierwszy pomysł był idiotyczny, muszę się przyznać. Próbowaliśmy później to przetestować na orbicie i okazało się, że to, co chcieliśmy zrobić, nie było możliwe do zrobienia. Ale w końcu zbudowaliśmy stację kosmiczną. Nasz projekt budowy stacji kosmicznej mówił, że stacja będzie istniała 15 lat, a istnieje już prawie 30 lat. Nie było tak źle.

Kiedyś wyścig kosmiczny dotyczyły Rosji i Stanów Zjednoczonych, teraz mówi się o tym, że to Chiny i Stany Zjednoczone są głównymi graczami na tym polu. Czy Polska ma szansę w jakiś sposób wbić się w ten wyścig, coś proponować, być może mniejsze rozwiązania?

– Niekoniecznie mniejsze. Jak pani sama powiedziała, jestem też dobrym przykładem, bo w końcu byłem najwyżej stojącym Polakiem w historii NASA. Byłem po Politechnice Łódzkiej, miałem pod sobą najlepszych na świecie inżynierów, naukowców, geniuszy prawie, czyli jest to możliwe. Jestem takim drobnym przykładem. Ogólnie rzecz biorąc, nie zwraca się tak uwagi, skąd kto pochodzi w NASA. Oni wiedzieli, że pochodzę z Polski, ale to nie był jakiś argument, bo przede wszystkim bazowali na mojej wiedzy i umiejętnościach, a nie skąd pochodzę. Mamy w Polsce problem. Nie chcę krytykować, bo już Sławosz Uznański-Wiśniewski spróbował krytykować i Agencja Kosmiczna zabroniła mu mówić na ten temat. Wywiad z panią na ten temat jest dla mnie trochę trudny, bo nie jestem entuzjastą tego, co zamierzamy zrobić dla podboju kosmosu w Polsce. Mimo że są firmy, które są bardzo zaawansowane, mają bardzo utalentowanych ludzi, ale mnie się wydaje, że kierunek od strony politycznej nie jest ukierunkowany w dobrą stronę. Trzeba znaleźć jakąś niszę. Mnie się wydaje, że tego brakuje. Dla mnie takim przykładem była Słowenia, bo to w końcu dużo mniejszy kraj niż my, ale oni byli jednymi z pierwszych, którzy robili te cube satellites, te małe satelity i są bardziej respektowani niż Polska. To dla mnie jest trochę dziwne, ale wszystko jest możliwe, tylko trzeba jednak poparcia od strony administracyjnej.

Współtworzył pan też jeden z najbardziej znanych języków programowania, czyli Java. Jak to jest, z jednej strony ten język programowania, a z drugiej strony kosmos?

– Byłem jednym z pierwszych programistów Odry w Polsce, to było trochę moje hobby. Co prawda, z tego wyszedł zawód i programowałem, znałem kilka albo nawet kilkanaście języków, a Java to… Byłem jednym z designerów Ada – to był język, którego używało wojsko i NASA. Nie było to komercjalizowane i dlatego pomyśleliśmy, żeby to zrobić. Nie byłem jednym z pierwszych, ale później byłem chairmanem całego konsorcjum Java. Przede wszystkim zajmowałem się tym, jak zrobić ten język, żeby mógł robić systemy w czasie rzeczywistym. To była moja silna strona i dlatego też mnie tam wybrali.

Jest pan dumny, że większość stron internetowych, aplikacji jest dzisiaj napisana przy użyciu Javy, czyli tak naprawdę pan jest współautorem każdej z nich?

– No tak, tak się niestety stało, ale ja wiem… Na pewno jestem z tego dumny, bo Java jest najbardziej znanym językiem na świecie. Gdzieś przeczytałem, że miliardy systemów zostały utworzone na języku Java, ale wie pani, trzeba było coś robić w życiu.

Dr inż. Alexander Nawrocki wziął dziś udział w Kraśniku w inauguracji polsko-szwajcarskiego programu rozwoju miast „Bezpieczne Miasto Nowej Generacji”. Podczas uroczystości wręczył „Paszport do przyszłości” uczniom szkół podstawowych miasta Kraśnika. Ten symboliczny dokument ma zachęcić młodzież do nauki oraz rozwoju swoich umiejętności inżynieryjnych.

InYa / opr. WM

Fot. Inna Yasnitska / nadesłane

Exit mobile version