Powrót z innego świata. Narodowe Centrum Rehabilitacji pomaga żołnierzom i cywilom

341135728 1316855125574767 754374658932736841 n 2023 05 04 175633

Ponad 12 tysięcy pacjentów, z czego 350 dzieci. We Lwowie działa Narodowe Centrum Rehabilitacji „Unbroken” (z angl. niezłomni). Placówka pomaga żołnierzom i cywilom wrócić do zdrowia po obrażeniach otrzymanych w wyniku działań wojennych. 

Pacjenci otrzymują kompleksową opiekę

– Nasza placówka działa od 4 miesięcy – mówi Zoriana Gasij z Narodowego Centrum Rehabilitacji „Nezlamni” we Lwowie. – Zaczęliśmy myśleć o tym, żeby stworzyć takie centrum jeszcze na początku wojny. Szczególną potrzebę zobaczyliśmy, kiedy zaczęły do nas przyjeżdżać pociągi ewakuacyjne, gdzie było bardzo dużo rannych. W życiu cywilnym nie widzieliśmy takich ran. Zdaliśmy sobie sprawę, że musimy kompleksowo leczyć pacjentów. Zdecydowaliśmy, że centrum będzie świadczyć usługi medyczne w zakresie chirurgii, ortopedii, fizjoterapii, rehabilitacji, a także pomocy psychologicznej. Wszystko po to, aby osoba, która do nas trafi mogła otrzymać kompleksową opiekę dzięki multidyscyplinarnemu zespołowi.

CZYTAJ: „Nie mogą czekać”. Piotr Tomaka o operacjach ukraińskich dzieci w Łęcznej

„Zacząłem żegnać się ze wszystkimi”

– Podczas zadania bojowego stanąłem na minę – mówi Rusłan Tapczan z 5 Samodzielnej Brygady Szturmowej. – Amputowano mi dwie dolne kończyny. Szedłem pierwszy z całej grupy. Kiedy to się wydarzyło od razu popatrzyłem na chłopaków. Ich wzrok mówił wszystko. Zrozumiałem, że straciłem nogi. Myśli były różne. W pewnym momencie zacząłem żegnać się ze wszystkimi. Nie mogli mnie wyciągnąć przez godzinę. Straciłem 3,5 litra krwi, ale chłopaki powiedzieli, że sami polegną, a mnie wyciągną.

– Mam nadzieję, że po 2-3 miesiącach będę mógł spokojnie chodzić w protezach. Zobaczymy, jak będę funkcjonować, ale chciałbym wrócić na front. Studiowałem zagospodarowanie terenu i bardzo dobrze się orientuje w mapach, więc mógłbym kierować dronem albo pomagać w sztabie – mówi Rusłan.

CZYTAJ: Prezydent Ukrainy w Hadze: Chcemy tutaj zobaczyć Władimira Putina

„Jeszcze boję się chodzić bez kul”

– To się wydarzyło 25 grudnia, kiedy wykonywałem zadanie bojowe w obwodzie ługańskim – mówi Jewigienij Szwab z 95. Szturmowej Brygady. – Trafiliśmy pod ostrzał. Ruscy strzelali z czołgów. Wróg zauważył nas i trafił w okop, w którym byliśmy. Było bardzo ciężko dojść do siebie po reanimacji. Miałem zanik mięśni. Po około 2 tygodniach pracy z fizjoterapeutami wróciłem do takiego momentu, kiedy dużo mogłem robić sam. Wiedziałem już wtedy, że wiele ode mnie zależy i zacząłem trenować. Potem otrzymałem protezę. Było trudno zrobić pierwszy krok. Nie wiedziałem, jak mam się ruszać. Teraz już mogę chodzić bez kuli, ale jeszcze się boję.

Ludziom się wydaje, że rehabilitacja żołnierzy odbywa się w atmosferze bólu, cierpienia i nieszczęścia. Jednak tutaj wcale to tak nie wygląda. – Absolutnie – mówi Roksolana Szmil, fizjoterapeutka. – Chłopaki nie lubią kiedy ludzie się nad nimi użalają, kiedy skupiają się na ich traumach. Oni są bardzo pozytywni, samodzielni. Chcą pokazać, że są wojownikami, nawet bez rąk czy nóg.

Powrót z innego świata

Czy jest jakaś sytuacja, która najmocniej zapadła pani w pamięć? – Jeden z najtrudniejszych dni w naszym centrum był wtedy, gdy kilka rakiet trafiło w poligon w Jaworowie. W pewnym momencie do naszego szpitala przywieźli więcej niż 100 żołnierzy. Wszyscy mieli bardzo ciężkie rany. Niektórzy nie mieli kilku kończyn. Inni byli z odłamkami pocisków w ciele, a reszta z poparzeniami. Mieliśmy wtedy największe wyzwanie. To było wcześniej nie do pomyślenia, że może do nas trafić ponad 100 pacjentów, a każdy będzie potrzebował sali operacyjnej i praktycznie każdego trzeba będzie wyciągać z innego świata – dodaje Zoriana Gasij.

Narodowe Centrum Rehabilitacji „Nezlamni” jest największą tego typu placówką w Ukrainie.

Miasto Lwów po wybuchu wojny przyjął najwięcej wewnętrznych uchodźców w Ukrainie. Od początku pełnowymiarowej wojny do miasta przeprowadziło się ponad pół miliona osób. 

InYa / opr. AKos

Fot. UNBROKEN Ukraine Facebook

Exit mobile version