Szef NATO: Putin chciał zająć Ukrainę oraz podzielić NATO i Europę. Przeliczył się w obu wypadkach

net epa10397909 2023 01 10 124528

Władimir Putin chciał zająć Ukrainę w ciągu kilku dni. Chciał też poróżnić UE i NATO. W obu przypadkach przeliczył się – powiedział we wtorek (10.01) na konferencji prasowej w Brukseli sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg, po podpisaniu trzeciej wspólnej deklaracji w sprawie współpracy z Unią Europejską.

– Prezydent Putin chciał zająć Ukrainę w ciągu kilku dni. Chciał też podzielić nas (UE i NATO). W obu przypadkach poniósł wyraźną porażkę. Rosyjskie oddziały zostały odparte przez walecznych ukraińskich żołnierzy. NATO i UE stanęły ramię w ramię, wspierając Ukrainę – zadeklarował Stoltenberg.

CZYTAJ: Ukraina: detonacje w składzie rosyjskiej amunicji w okupowanym Melitopolu trwały pięć godzin

– Reżim w Moskwie chce innej Europy. Chce kontrolować swoich sąsiadów. Traktuje demokrację i wolność jako zagrożenie. Będzie to miało długofalowe konsekwencje dla naszego bezpieczeństwa. Musimy nadal wzmacniać transatlantycką więź w NATO, partnerstwo między Sojuszem a Unią Europejską i zwiększać nasze wsparcie dla Ukrainy – postulował sekretarz generalny Sojuszu.

Jak podkreślił, „w świecie narastającej strategicznej rywalizacji, autokratyczni władcy rzucają wyzwanie naszym interesom, wartościom i zasadom demokratycznym”, czyniąc to za pośrednictwem środków militarnych, politycznych, gospodarczych i technologicznych.

– Trwający konflikt i brak stabilności są zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa. Są polem działania zarówno dla strategicznych rywali, jak i ugrupowań terrorystycznych. Nasza deklaracja podkreśla, że NATO pozostaje filarem naszej obronności zbiorowej. […] Podkreśla również wartość bardziej sprawnej obronności europejskiej, która jest komplementarna i interoperacyjna z NATO – powiedział Jens Stoltenberg, zwracając przy tym uwagę, że przyjęcie Szwecji i Finlandii do Sojuszu będzie oznaczało, że 96 proc. obywateli UE znajdzie się pod ochroną NATO.

PAP / RL / opr. AKos

Fot. PAP/EPA/STEPHANIE LECOCQ

Exit mobile version